Dlaczego przegrał Stelmet? Najpierw było za miękko, a po tym było za późno [GALERIA]

- Niemal wszyscy wokół założyli, że Budocnost to słaba drużyna, ale to nie jest słaba drużyna. Przegraliśmy mecz skutecznością. Zgadzam się też z zarzutem, że zaszwankowała u nas zespołowość - tak Andrzej Adamek, trener koszykarzy Stelmetu Zielona Góra, wyliczał przyczyny przegranej 76:90, która stawia drużynę w trudnej sytuacji w walce o awans do drugiej fazy Eurocup.
Kapitan Łukasz Koszarek uderzył się w pierś jeszcze mocniej. - To był chyba nasz najgorszy występ w Eurocup. Zaczęliśmy za miękko. Wstyd tak przegrać przed własną publicznością - komentował na gorąco rozgrywający Stelmetu przed kamerą TVP Sport.

Energia od połowy meczu

Dlaczego Stelmet zaczął za miękko i dopiero w drugiej połowie bronił tak, jak chciał bronić od początku? - Może jeszcze brakowało nam energii po niedzielnym meczu ligowym z AZS Koszalin. Nasi przeciwnicy z Podgoricy mieli jednak trochę więcej czasu na odpoczynek - rozważał Adamek. - Wrzucili nam dziś aż 15 trójek. Czy nie mogliśmy im w tym przeszkodzić? Gdy każdy nasz koszykarz ma naprzeciwko wyższego i silniejszego przeciwnika, to trzeba dokonać wyboru. My zacieśnialiśmy strefę podkoszową. Bo we wcześniejszych spotkaniach rzucanie z dystansu nie szło naszym rywalom tak dobrze.

Gdy zielonogórski obóz roztrząsał trzecie z rzędu pucharowe niepowodzenie, w tym samym czasie koszykarze z Podgoricy cieszyli się z pierwszego triumfu. - To był nasz wieczór. Zagraliśmy dobrze. W pierwszej połowie kontrowaliśmy rytm i przebieg meczu. W trzeciej kwarcie zdarzyło się coś, na co moi koszykarze zareagowali źle. Na dodatek kibice zaczęli wtedy mocno wspierać swoją drużynę i zgubiliśmy koncentrację. Na szczęście trafienia za trzy punkty przywróciły nam spokój i kontrolę nad meczem - wyjaśnił Igor Jovović, trener z Czarnogóry.

Chwyt za gardło na Hosleya

- Kara surowa, ale chyba musiała być właśnie taka. Nie widziałem tego dokładnie. Jeśli jednak Quinton rzeczywiście chwycił rywala za gardło... - trener Adamek nie miał pretensji do arbitrów za zdyskwalifikowanie Quintona Hosleya.

W trzeciej kwarcie as Stelmetu wtrącił się w podkoszową wymianę zdań Vladimira Dasicia i Adama Hrycaniuka. Hosley chyba uznał, że Dasić ma do powiedzenia zbyt wiele i zbyt napastliwie. Podszedł i rzeczywiście złapał gracza z Podgoricy za gardło, odciągnął na bok.

Tu ciekawostka: Hosleya i Dasicia łączy to, że obaj reprezentowali barwy Realu Madryt. W środowy wieczór połączyło ich coś innego. Po przepychance obaj zostali zdyskwalifikowani i odesłani do szatni.

"Ja wytrzymałem. Pan Hosley nie." Pamiętacie czyje to słowa? Marcina Stefańskiego z Trefla Sopot, który w kwietniu 2013 r. też poczuł na swojej szyi siłę rąk Hosleya. A Amerykanin też został po tym zdyskwalifikowany.

Cztery sekundy Kamila Chanasa

Jak może się czuć 29-letni zdrowy koszykarz, który dostaje w meczu szansę trwającą cztery sekundy? Chociaż koszykarz ów cieszy się opinią człowieka cierpliwego, który siedzenie i czekanie na ławie znosi z godnością, zawsze też zachowuje dobrą wolę, by nie okazywać grymasów, tylko skwapliwie korzystać z każdej minuty spędzonej na boisku, nie może być szczęśliwy. Cztery sekundy... Nie ma dwóch zdań Kamil Chanas musiał być wkurzony. Oczywiście prosił, by nie kierować do niego pytań o to, dlaczego gra tam strasznie mało lub nie gra wcale.

Adresatem pytania został zatem trener Andrzej Adamek. Na wstępie obiecał, że Chanas już niebawem dostanie więcej minut. Ale czy wobec rzutowej zapaści Przemysława Zamojskiego nie warto na Chanasa stawiać już teraz? Szkoleniowiec Stelmetu wybrnął z tego odwołaniem do fundamentalnej kwestii o znaczenie rozmiaru. Według oficjalnych danych Zamojski jest o pięć centymetrów wyższy. - Różnice rozmiaru i jakości gry w obronie są dość znaczne i przemawiają na korzyść Przemka - uzasadniał Adamek.



TABELA GRUPY F EUROCUP (mecze, zwycięstwa, różnica tzw. małych punktów)



1. Lokomotiv Krasnodar33+72
2. Pinar Izmir32+6
3. PAOK Saloniki32-16
4. Budocnost Podgorica31+4
5. Ventspils31-14
6. Stelmet Zielona Góra30-52
Do drugiej fazy awansują cztery czołowe drużyny.