Sport.pl

Nowy polski gracz w Stelmecie. Kiedyś był mistrzem Polski juniorów

Patryk Pełka należy do pokolenia złotych chłopców Polonii 2011 Warszawa. Grał też w drużynie ze stolicy, która w 2009 r. zamknęła koszykarskiej Zielonej Górze drzwi do ekstraklasy. Teraz - na dwa lata - został zawodnikiem Stelmetu.
Od czasu, w którym Patryk Pełka wraz z Polonią 2011 zdobywał złoto mistrzostw Polski juniorów starszych, upłynęło już sześć lat, a od pierwszego awansu do ekstraklasy rok mniej. I 25-letni podkoszowy, silny skrzydłowy i środkowy, nie zdołał podbić ekstraklasy tak, jak to zrobili jego koledzy z tamtej pamiętnej ekipy: Dardan Berisha, Mateusz Ponitka, Piotr Pamuła, Tomasz Śnieg czy Jarosław Mokros.

Pełka dostawał szanse w Warszawie, później w Starcie Gdynia. Trzecią dostanie w Stelmecie, choć przez ostatni sezon występował już na zapleczu Tauron Basket Ligi - w pierwszoligowym Starcie Lublin.

Dlaczego Stelmet dobiera do składu, którym zamierza odbić mistrzostwo, pierwszoligowca? A może przeznaczeniem nowego gracza są drugoligowe rezerwy Stelmetu?

- Patryk dostał ponowną szansę gry w ekstraklasie. To dla niego niezwykła szansa i mam nadzieję, że w pełni z niej skorzysta - odpowiedział Walter Jeklin, generalny menedżer Stelmetu, a niegdyś prezes i jeden z twórców projektu pt. Polonia 2011.

- To jest zawodnik, który doskonale pasuje do charakterystyki drużyny. Jest waleczny i chce walczyć o miejsce w składzie. Podpisaliśmy z nim dwuletni kontakt i to jest bardzo dobre uzupełnienie składu, szczególnie pod kątem polskiej ligi - dodał Janusz Jasiński, właściciel zielonogórskiego klubu.

I jeszcze dobre słowo, nie tylko na niedzielę, od trenera pierwszej drużyny Stelmetu: - To bardzo porządny, uczciwy chłopak, z olbrzymim sercem do koszykówki - charakteryzuje Pełkę Andrzej Adamek. - Na pewno nie czuje się jeszcze spełniony w baskecie, dlatego tym bardziej mamy nadzieję, że będzie wnosił do naszego zespołu mnóstwo energii.

Sam gracz wie, że los się do niego uśmiechnął: - Gra z Łukaszem Koszarkiem, Przemkiem Zamojskim, Adamem Hrycaniukiem będzie ogromną przyjemnością. Zagram też po jednej stronie z Quintonem Hosleyem, przeciwko któremu grałem już dwa sezony temu. Cieszę się, że mogę być częścią tej drużyny, to dla mnie ogromna szansa na dalszy rozwój i szansa na sprawdzenie się w klubie, w którym panuje duża presja na wynik. To mistrzowski zespół, a dla mnie duże wyzwanie. Wyzwanie, któremu sprostam. Jestem walczakiem i będę walczył o każdą minutę na parkiecie. Zrobię wszystko, by zasłużyć na uznanie trenera - obiecał Pełka na łamach klubowego serwisu basketzg.pl.

Czy zielonogórscy kibice mogli go zapamiętać? W 2009 r., gdy toczyła się walka o awans do TBL między zespołami Polonii 2011 i Zastalu, Pełka grał mało i z reguły nie punktował. O wiele lepiej spisywał się, gdy Zastal napotkał w ekstraklasie AZS Politechnikę Warszawską. Wtedy potrafił zdobywać już blisko 20 pkt w meczu. Koszykarz grał wtedy średnio przez 21 minut w meczu. Sporo szans dostawał także w Starcie Gdynia, ale wtedy punktował o wiele mniej.

Więcej o: