Stelmet sięgnął po asa z Petersburga i zamknął skład

- Nasz celownik zawsze pozostaje aktywny, ale trzon drużyny właśnie skompletowaliśmy. A najdłużej szukaliśmy gracza typu combo na pozycje jeden i dwa - przyznał Walter Jeklin, generalny menedżer Stelmetu Zielona Góra. Poszukiwania zakończyły się o północy ze środy na czwartek. Roczny kontrakt z wicemistrzem Polski zawarł 30-letni Amerykanin Steven Burtt Jr. Kiedyś w jednym meczu rzucił aż 68 pkt.
Stelmet szukał takiego gracza od ponad roku. Nie był zadowolony z zawodników, którzy przewinęli się przez zespół w minionym sezonie. Przez ostatnie tygodnie sprawdzali wiele kandydatur. I wreszcie stanęło na koszykarzu, który ostatnio występował w barwach Spartaka Sankt Petersburg.

Szefowie zielonogórskiego klubu są przekonani, że ubili dobry interes. Burtt Jr ma 189 cm (w butach, ale bez kapelusza) wzrostu. Jest synem Steve'a Burtta seniora, który grywał w NBA.



Steve nie poszedł w ślady ojca - w tym względzie, że nie dostał się do NBA. - Ale ma niezwykle wysoką etykę pracy. Każdy trening i mecz traktuje niezwykle poważnie. Dla nas to istotne, bo czeka nas ważny sezon w lidze i rozgrywkach europejskich. A nasz nowy nabytek zebrał spore doświadczenie z kilku lig m.in. tureckiej, greckiej, rosyjskiej. Jest wszechstronny w ataku i obronie. W ofensywie też groźny: dystans, półdystans, penetracja, a do tego leworęczny, co da nam więcej możliwości w ataku. Leworęczni grają w inny sposób. Bronienie takiego zawodnika bywa zdecydowanie trudniejsze. Legenda zielonogórskiego basketu - Walter Hodge też jest leworęczny i świetnie potrafił to wykorzystać - argumentował Jeklin.

Menedżer Stelmetu rozprawił się z teorią o roli zmiennika dla nowego combo. - Będzie u nas grał w pełnym wymiarze na pozycjach jeden i dwa, w zależności od potrzeby i sytuacji. Absolutnie nie wychodzimy z założenia, że Burtt to zmiennik. Przeciwnie. Ma tworzyć ścisły trzon zespołu i być wśród tych, którzy będą decydowali o sile i obliczu.

Więcej zagranicznych transferów wicemistrz Polski nie planuje. Wcześniej umowy roczne i dwuletnie podpisali: Amerykanie Quinton Hosley (pozycja numer 3), Chevon Troutman (pozycja 4-5), Australijczyk Daniel Johnson (pozycja 5-4). Są także Polacy: Łukasz Koszarek, Przemysław Zamojski, Aaron Cel, Adam Hrycaniuk, Kamil Chanas, Maciej Kucharek, Marcel Ponitka, Kamil Zywert. Z tym że ci najmłodsi, wymienieni na końcu, więcej będą grać w drugoligowych rezerwach Stelmetu.

- Drużynę zbudowaliśmy inaczej niż przed rokiem. Będzie w niej wyraźniejszy podział ról. Choć przed rokiem też bardzo chcieliśmy zacząć kontraktowanie obcokrajowców od Quintona. Straciliśmy na to wiele czasu. Nie udało się. Szukaliśmy kogoś podobnego. Ale okazało się, że na rynku nie ma podobnego gracza, który byłby dla nas dostępny - opowiadał Janusz Jasiński, właściciel klubu z Zielonej Góry. - W tym roku mamy Quintona. Cieszymy się! Ale to będzie jeden z najdroższych graczy w lidze. Stąd, gdy udało się nam sfinalizować rozmowy z Quintonem, musieliśmy zawężać krąg dalszych poszukiwań.



Czy nowy Stelmet będzie lepszy od Stelmetu, którzy przegrał w ostatnim finale TBL 2:4 z PGE Turowem Zgorzelec?

- Nasz celownik zawsze pozostaje aktywny, ale najważniejsze ruchy kadrowe wykonaliśmy. Nie wykluczamy zmian mniej istotnych i poszukiwania młodych polskich zawodników. Zbudowaliśmy skład, który powinien lepiej pasować kibicom - ocenił Jeklin. - Po zakończeniu ostatnich rozgrywek zrobiliśmy bilans. I Quinton stał się dla nas pierwszeństwem. Chcieliśmy zatrudnić, kogoś, kto w tym mieście coś znaczy dla kibiców [Hosley był niekwestionowanym MVP finałów TBL 2013, gdy Stelmet pierwszy i - póki co - jedyny raz sięgnął po złoto - red.]. W ub. sezonie brakowało osoby, która generowałaby emocje państwu i nam. Nasz nowy zespół ma bardziej wyraźną hierarchię: część nośną i rozwojową. Rozwojowa będzie więcej grać w drugiej lidze, ale na co dzień zachowa styczność na treningach z wysoką jakością treningową pierwszego trzonu. To musi zaprocentować - zapowiedział Jeklin.