Rozwód w olimpijskiej wodzie: mistrz świata ma dość trenera

Najlepszy polski pływak, zielonogórzanin Radosław Kawęcki oraz trener Jacek Miciul pożarli się po 10 latach wspólnej pracy. Kawęcki nie chce mediacji, już ma innego trenera. Może się zdarzyć, że mistrz świata i Europy odejdzie z klubu Korner. I będzie w tej sprawie interpelacja poselska...
Współpraca pływaka i trenera głośno pękła po mistrzostwach Polski w Olsztynie, gdy Kawęcki nie zdobył złota na 200 m stylem grzbietowym. Chociaż w swojej koronnej konkurencji i na koronnym dystansie od lat bił w cuglach całą krajową konkurencję, popełnił kardynalny błąd i został zdyskwalifikowany.

Kawęckiemu pomyliły się linki wiszące nad pływalnią, a w efekcie zbyt wcześnie złożył się do nawrotu, przestał płynąć na plecach. Pływak upierał się, zmyliła go linka, która wisiała za nisko. On i jego ojciec nakłaniali trenera, by złożył oficjalny protest u organizatorów mistrzostw. Miciul odmówił. A w wywiadzie dla PAP ogłosił, że poważnie zastanawia się nad rozstaniem z Kawęckim.

Trenerowi chyba się zdawało, że podopieczny wystraszy się takiej deklaracji. Mieli po męsku rozmawiać, gdy mistrzostwa się skończą.

Zamiast do rozmowy doszło jednak do rozwodu. Czy jedna sporna kwestia i dziecinna gafa 23-letniego pływaka mogły przekreślić 10 lat harówki oraz drogi do głównego celu?

Syn dorósł i miał swoje zdanie

Zaczęło się w 2004 r., gdy w drzwiach zielonogórskiego klubu Korner stanął ze swoim ojcem 13-letni pływak, o którym tak na dobrą sprawę nikt w Polsce nie słyszał. Radek pierwsze lekcje pływania brał w Głogowie i gdy przeprowadzał się do Zielonej Góry, był klasyfikowany na 45. pozycji w swoim roczniku. Ale był też niesamowicie zawzięty, gotowy do katorżniczej pracy, zorientowany na to, by kiedyś coś osiągnąć, zostać najlepszym na świecie.

Zawodniczą karierę kończyła wtedy olimpijka z Sydney Aleksandra Miciul. I jej ojciec, trener specjalizujący się w stylu grzbietowym, Jacek Miciul skoncentrował się na pracy z Kawęckim.

Przez 10 lat byli nieomal jak ojciec i syn. Mnóstwo czasu spędzali wspólnie na zgrupowaniach i treningach. Zawodnik słuchał trenera bezgranicznie. Bił rekordy, sięgał po medale. Rok po roku piął się w rankingach.

Trener chwalił, że dla Radka nie ma rzeczy niemożliwych. Podpatrywali i naśladowali samego Michaela Phelpsa.

Kawęcki został mistrzem świata oraz Europy na 200 m stylem grzbietowym. Na igrzyskach w Londynie zajął czwarte miejsce. Atak na olimpijskie podium zaplanowali na 2016 r. w Rio.

Dziś wszystko wskazuje na to, że Kawęcki i Miciul nie dopłyną wspólnie do Brazylii.

Trener upiera się i mówi o tym wprost np. na antenie Radia Zielona Góra, że zły wpływ na sportową drogę pływaka zaczęli wywierać jego rodzice. Może nie zauważył, że to po prostu sam Kawęcki dorósł i miał swoje zdanie?

Ostatnio było gorzej niż źle

Miciul uchodzi za perfekcjonistę.

Potrafi robić awantury o pół stopnia różnicy temperatury wody w basenie. Prowadził pływaka twardą ręką. Wymagał podporządkowania i pełnej koncentracji na startach i treningach. Wściekał się np. wtedy, gdy jego zawodnik wychylił się z zaangażowaniem politycznym i wystąpił na konferencji wspólnie z działaczami Twojego Ruchu.

- Wiedzieliśmy, że panowie już nie we wszystkim się zgadzają. To narastało. Ale zaskoczyło nas, że jest aż tak źle - przyznaje Marian Rzeźniewski, dyrektor klubu Korner.

Z mityngu Miciul wrócił sam

Po nieudanych mistrzostwach Polski w Olsztynie, Kawęcki i Miciul wyruszyli wspólnie na cykl mityngów Mare Nostrum do Francji i Hiszpanii. Tutaj współpraca porwała się na trwałe. Trener wrócił przed końcem zawodów na własny koszt do Polski. Pływak już go nie słuchał.

To musiało boleć. Przez kilka ostatnich lat Miciul prowadził tylko Kawęckiego jako klubowy trener Kornera oraz reprezentacji Polski.

Miciul zaryzykował. Postawił na szali nie tylko minione 10 lat, precyzyjne plany startów i przygotowań na kolejne sezony, ale także w pewien sposób wyrzucił do kosza mnóstwo pieniędzy, które mógł zarobić, prowadząc zawodnika z olimpijskiej kadry "A". Taka przynależność daje godziwe stypendia ministerialne dla sportowca i szkoleniowca oraz niemal nieograniczone opcje zgrupowań.

Tyle że to już nie pierwszy tego typu gest ze strony Miciula. Wcześniej odrzucił kontrakt ze sponsorem Kawęckiego. O co poszło? O formułę kontrolowania, czy trener należycie prezentuje emblematy sponsora.

Teraz Słomiński

Jeszcze w środę zielonogórski trener przez kilka godzin rozmawiał o sytuacji z prezesem Polskiego Związku Pływackiego. Wrócił z tej rozmowy zupełnie zrezygnowany. Szefowie Kornera przypadkiem dowiedzieli się, że Kawęcki ma już nowego trenera. Został nim Paweł Słomiński, który największe sukcesy odnosił z Otylią Jędrzejczak. Słomiński już ładnych kilka lat temu wychwalał Kawęckiego i mówił, że to przyszłość polskiego pływania.

Za kilka dni Kawęcki zacznie zgrupowanie w Drzonkowie przed sierpniowymi mistrzostwami Europy w Berlinie. Zawodnik umówił się przy tej okazji na spotkanie z szefami Kornera. Z trenerem Miciulem, póki co, nie chce rozmawiać ani słyszeć o próbach mediacji.

Będzie interpelacja

Szefowie Kornera podejrzewają, że Kawęcki zapatrzył się w starszych kolegów z kadry, którzy bez reżimu charakterystycznego dla Miciula trenują po świecie i też od czasu do czasu wygrywają. Zielonogórski klub obawia się też, że po latach inwestowania, straci asa atutowego i olimpijczyka.

Lubuski poseł Bogusław Wontor będzie w tej sprawie interpelował u ministra sportu. Dlaczego Polski Związek Pływacki nie powiadomił oficjalnie szefów zielonogórskiego klubu ani okręgowego związku o przydzieleniu Kawęckiemu nowego trenera.

Trener postawi na syna

Miciul nie porzucił myśli o Rio. Mocno weźmie się teraz za swojego prawdziwego syna - Michała. Ten też jest mocny na 200 m stylem grzbietowym. Ma dopiero 14 lat. W tym roku na mistrzostwach Polski urwał 9 sekund z życiówki na 200 m. I ponoć uzyskuje lepsze czasy niż Kawęcki, gdy był w wieku Michała.

Istnieje cień szansy, że Miciul junior, o ile nadal robiłby ogromne postępy, awansuje do olimpijskiej kadry na Rio 2016.

Rybka wzięła przynętę

W czwartek telefonujemy do trenera:

Andrzej Tomasik: Chyba nawet nie wypada wprowadzać, w jakiej sprawie do pana dzwonię.

Jacek Miciul: A w jakiej, bo nie wiem? W sprawie ryb? A, to jakoś dziś nie biorą. Może pod wieczór coś się zmieni i zaczną brać.

Żal panu?

- Że nie biorą? Żal. Bo jest lepiej, gdy biorą. Wtedy można coś okazałego na kolację wyłowić.

Żal robi się większy, gdy się tyle zainwestowało w sprzęt, przygotowania i przynętę, a ktoś inny złowił pańską rybę?

- Tamtą rybę? Tamta rybka chwyciła przynętę i dała się złowić. Ale naprawdę nie chce mi się teraz o tym gadać.

A może było tak, że popełnił pan błędy i sam spłoszył okazałą rybę?

- Murzyn zrobił swoje. Murzyn może odejść. No to Murzyn na ten czas ma wszystko w dupie. Taki mam do tego komentarz. Bardzo przepraszam. Może lepiej porozmawiajmy kiedy indziej.

O pływaku bez pływaka

Radosław Kawęcki przebywa na zgrupowaniu w Hiszpanii. W czwartek nie udało się nam z nim skontaktować.