Łukasz Koszarek: Rozczarowanie. Daleko do mistrzostwa nie było

Nigdy nie widzieliśmy tak smutnego Łukasza Koszarka. Kapitan Stelmetu z minorową miną odebrał puchar za drugie miejsce w ekstraklasie. Później cierpliwie odpowiadał na pytania dwójki dziennikarzy.
Razem z Jackiem Białogłowym poprosiliśmy Łukasza Koszarka, by porozmawiał z nami nieco dłużej o meczu numer sześć, o zespole starym i nowym, a także o rywalach. Co mówi po zakończeniu sezonu kapitan Stelmetu Zielona Góra?

O meczu nr 6

Nie daliśmy wszystkiego. Mogliśmy lepiej ten mecz zagrać. Rozczarowanie jest, szczególnie dlatego, że daleko do mistrzostwa nie było. Nie walczyliśmy także do końca, choćby dla świetnej publiki. Naprawdę szkoda. To był problem całego sezonu. Gdy ta drużyna nie trafiała kilku rzutów w ataku, to brakowało jej pięciu gości, którzy mogliby to odrobić w inny sposób: obroną, walką o zbiórkę, takimi mniej koszykarskimi rzeczami.

O braku charakternych ludzi

Czy brakowało charakteru? Nie wiem. Ciężko jest znaleźć takich ludzi w połowie sezonu - nikt niestety charakteru "zabijaki" do c.v. nie wpisuje.

O koszykarskich brakach

Piłka powinna szybciej chodzić między nami. Byliśmy za bardzo przewidywalni, więc ciężko było zrobić coś z niczego. Poza tym słabo broniliśmy, a gdy w obronie zagraliśmy nieźle, to znów brakowało zbiórki.

O Przemku Zamojskim

Za Przemkiem Turów biegał całą serię, podobnie jak za mną. W zasadzie ciężko było jakoś wprowadzić, włączyć do gry. Gdy wygrywaliśmy, używaliśmy do tego szybkiej kontry, a żeby tak grać, potrzeba dobrej zbiórki. A tego nie było. Przemek miał świetny sezon, szkoda że kontuzje go trapiły. Ciężko jest grać na równym poziomie przez cały rok.

O pudełku

Turów miał zawsze kogoś, kto wyskakiwał z pudełka. I za każdym razem był to ktoś inny - to stanowiło o sile tego zespołu.

O braku pick'n'rolli z Dragiceviciem

Turów zacieśniał pomalowane, przez to było mało dograń pod kosz. Mieliśmy dużo otwartych pozycji po pickach dla Craiga i Aarona. Turów zostawiał także Christiana Eyengę na wolnych pozycjach, bo wiadomo, że jego najmocniejszą stroną jest gra pod koszem.

O zespole

Każdy w tym zespole miał chwile słabości i chwile chwały. Według mnie zmian nie powinno być dużo. Powinniśmy mieć 9-10 zawodników na poziomie, ale powinniśmy też wpuścić do składu juniorów, młodych zawodników. Obcokrajowcy muszą robić różnicę w przyszłym sezonie. Oczywiście część z tych, którzy są obecnie, powinna zostać. Ale nie każcie mi mówić, którzy, bo będziemy tu siedzieć pół nocy.

O namawianiu Filipa Dylewicza do gry w Stelmecie

Robiłem już to rok temu i nie przyszedł, więc dałem sobie spokój (śmiech).

O wakacjach

Potrzebuję dwa, trzy tygodnie odpoczynku i chyba z powrotem wezmę się do pracy. Wakacje jeszcze niezabukowane. Mi marzy się Hiszpania, ale nie wiem, co na to żona. - Ale ja się boję latać samolotem! - dodaje pani Koszarek. Może Łagów? O Łagów jest blisko! - żartuje kapitan Stelmetu.