Koszykarski film o faulach, błędach i niepodawaniu rąk

- To nieprawda, że nakazałem swoim koszykarzom, by nie podawali po meczu rąk graczom z Zielonej Góry - zapewnia Miodrag Rajković, trener PGE Turowa Zgorzelec. - Jak oni nas tratują... Ten film o faulowaniu, niepodawanie rąk. My na pewno podamy im ręce, jak zdobędą mistrzostwo, a film to nagramy o własnych błędach - ripostował Mihailo Uvalin, trener Stelmetu.
Finałowa rywalizacja koszykarzy PGE Turowa Zgorzelec i Stelmetu Zielona Góra stoi dobrą koszykówką, ale także podtekstami. Grunt trafił się podatny do hodowania otoczki dodatkowej. Miasta leżą po sąsiedzku, na drażliwe zaszłości składają się m.in. bijatyka między koszykarzami obu drużyn w sparingu, dezercja Piotra Stelmacha ze Stelmetu i przejście na stronę wroga, utarczki między grupkami kibiców.

PGE Turów to ulubiony cel ataków Janusza Jasińskiego. Właściciel Stelmetu nie marnuje okazji, by wbić szpilę rywalom. Po finałowym starciu numer jeden - 100:88 dla PGE Turowa - nazwał koszykarski Zgorzelec Mordorem... Opowiadał o pluciu, obraźliwych gestach, rzucaniu różnymi przedmiotami, agresji, nienawiści. Zielonogórzanie wściekali się też na sędziów. Koszykarz Przemysław Zamojski został za to ukarany przez ligę.

W grze numer dwa - 80:74 dla PGE Turowa - było w miarę spokojnie. Za to już po spotkaniu numer trzy 93:92 (po dogrywce) dla Stelmetu okazało się, że sędziowie jednak mylą się w obie strony. Bo tym razem z pretensjami wyskoczyli gracze i trenerzy PGE Turowa.

A po meczu powstał zmontowany z transmisji siedmiominutowy film z analizą błędów sędziowskich, które krzywdziły goście ze Zgorzelca



Mecz numer trzy wywołał takie nerwy, że koszykarze nie pożegnali się na koniec tradycyjnym przybiciem "piątek".

- Słyszałem, choć nie jestem pewny, że to komentator telewizyjny Adam Romański miał powiedzieć o moim zakazie podawania rąk. To nieprawda - skomentował w czwartek Miodrag Rajković, trener PGE Turowa. Wcześniej Rajković apelował, by nie sprowadzać finałów do tematu sędziów. - Za dużo o tym mówimy - przekonywał.

Miahailo Uvalin, trener Stelmetu, po porażce w meczu numer cztery 75:81, która stawia zielonogórski zespół w kłopotliwej sytuacji, odniósł się do umieszczonego na YouTube filmu z błędami arbitrów oraz do niepodawania rąk.

- To tylko pokazuje, jak oni nas traktują. Ale mam nadzieję, że po dzisiejszym spotkaniu klub ze Zgorzelca nie nagra już filmu o tym, jak ich faulujemy. My na pewno, gdy wygrają mistrzostwo, podamy im ręce. Moi zawodnicy zawsze to robią - zapewnił Uvalin. - A dziś, gdy mecz był na rozdrożu, popełniliśmy kilka dużych pomyłek. Przegraliśmy mecz przez nasze błędy. Sami zniszczyliśmy to, co zbudowaliśmy. Często zdarza się, że fundujemy przeciwnikom łatwe punkty. Dziś np. zostawiliśmy Craiga Brackinsa z piłką, żeby kozłował na własnej połowie, co zakończyło się stratą. A niektórzy gracze z ławki dziś byli zaspani. Nigdy ich nie winię. Mała pomyłka tu, tam, i ze złych puzzli robi się brzydki obraz. Jeden z naszych graczy popełnił pięć błędów, gdy był krótko na boisku. Nie powiem o kogo chodzi. Ale taki gracz sam się frustruje. Tak było dzisiaj. Każdy z nas ma na swoim koncie małe błędy. I chyba zrobimy o tym film... - gorzko ironizował Uvalin.