Patryk Dudek po wypadku: Brakło oddechu i szumiało głowie

W niedzielę żużlowcy SPAR Falubazu Zielona Góra po kapitalnym meczu horrorze pokonali w Lesznie Unię 46:44. Nie wszyscy zawodnicy mistrza Polski w pełni zdrowi wracali jednak do domów. Po upadkach ucierpieli Patryk Dudek i junior Adam Strzelec.
"Strzelba" doznał niegroźnego, ale bardzo bolesnego urazu. W wyniku wywrotki w pierwszym łuku stracił połowę paznokcia. - To od opony Grzesia Zengoty. Na palcu serdecznym mam jej jeszcze trochę. Nie ukrywam, że jest to bolesne. Noc była trudna - powiedział Adam Strzelec serwisowi sport.zgora.pl. Do feralnego zdarzenia doszło tuż po starcie do czwartego wyścigu. Junior SPAR Falubazu mimo bólu zacisnął zęby, wystartował w powtórce i jeszcze w kolejnych dwóch wyścigach.

Wcześniej, bo już w pierwszej gonitwie, na tor upadł, ścigający rywali, Patryk Dudek. Jego wypadek wyglądał bardzo niebezpiecznie, "Duzers" uderzył plecami w bandę, w miejscu gdzie nie było już dmuchanej części ogrodzenia. Patryk na szczęście pozbierał się, pokazał twarz twardziela i w kolejnych wyścigach ruszył do boju, zdobył dla zielonogórzan cztery punkty. Po zawodach czuł się jednak kiepsko.

- Po upadku nie czułem się zbyt dobrze, ale udało mi się jakieś punkty dorzucić. To były chyba najlepsze moje cztery punkty w życiu - powiedział Patryk Dudek w swoim serwisie patrykdudek.com. - Po upadku zabrakło mi oddechu i trochę szumiało mi w głowie. Odpuszczamy teraz Szwecję, aby wypocząć [we wtorek zawodnik miał ścigać się w lidze szwedzkiej - red.]. Przede mną wymagający weekend i chcę wyzdrowieć, aby pokazać się z jak najlepszej strony w mistrzostwach Europy i Złotym Kasku.

W najbliższy weekend Enea Ekstraliga ma wolne. Drużyny do ścigania wrócą 24 i 25 maja. SPAR Falubaz w niedzielę (25 maja) podejmie na własnym torze ekipę Betardu Sparty Wrocław.