Sport.pl

Dziś o 20 Stelmet gra z Rosą, na trybunach trener kadry

To bardzo mało prawdopodobne, ale jeszcze teoretycznie możliwe, że w niedzielę wieczorem Stelmet Zielona Góra przeskoczy w tabeli PGE Turów Zgorzelec i zacznie play-off z pozycji numer jeden. Żeby tak się stało, zielonogórscy koszykarze muszą wygrać mecz z Rosą Radom. Kibiców zapraszamy na godz. 20 do hali CRS. Wygrana Stelmetu to jednak tylko jeden z dwóch warunków koniecznych.
Trudniej będzie o spełnienie drugiego, ponieważ tu musiałoby dojść do wygranej Energi Czarnych Słupsk na wyjeździe w starciu z PGE Turowem Zgorzelec. W normalnych warunkach byłoby to osiągalne. Tyle że warunki są dalekie od normalnych. Czarni mają skład podziurawiony przez kontuzje. Najdotkliwiej posypała się polska część, na ten czas odpadli z niej: Marcin Dutkiewicz, Michał Nowakowski i Mateusz Jarmakowicz. Na dodatek dziś w Zgorzelcu nie zagra też podkoszowy Garrett Stutz. Trzeba zatem założyć, że Turów skorzysta z okazji. Dostanie na tacy osłabionego przeciwnika. Dopełni formalności i przypilnuje pierwszej lokaty.

Kontuzje to temat, który u schyłku sezonu martwi nie tylko szkoleniowca Czarnych. Rosa od kilku tygodni radzi sobie bez Kirka Archibeque'a. Chociaż trafniej trzeba to określić, że sobie nie radzi. Archibeque pełni w swoim zespole rolę człowieka nie do zastąpienia. Tak samo było zresztą, gdy dwa lata temu grał w Zastalu i drużyna sięgała z nim po brązowy medal.

Amerykanin wznowił już treningi. I szykuje się do powrotu na ligowe boiska. Ale trener Wojciech Kamiński nie zaryzykuje. - Niewykluczone jednak, ze Kirk wróci do nas na play-off - mówi Kamiński dla Radom.sport.pl. W Rosie zabraknie także Huberta Radkego. I w tym wypadku także chodzi o kontuzję.

Mistrzowie Polski odpowiadają na to urazem oraz absencją Aarona Cela, pozostają przy tym murowanym faworytem dzisiejszego spotkania. Chyba nie należy się w nim spodziewać walki na śmierć i życie. Stelmet z Rosą bardziej zagrają próbę generalną przed play-off niż mecz o wyjątkową stawkę. Próba zyska dla kilku graczy wymiar dodatkowy. Do Zielonej Góry wybiera się bowiem nowy opiekun polskiej reprezentacji Mike Taylor.

- W najbliższych dniach powinienem wiedzieć, kiedy podamy szeroki skład kadry, który trzeba też zgłosić do FIBA. Zapewne będzie to w połowie maja. Zależy mi, aby na tej liście znaleźli się najlepsi koszykarze, ale też żeby było tam miejsce dla najbardziej utalentowanych graczy - wyjaśnia Taylor na łamach plk.pl. Co najmniej trzej gracze Stelmetu powinni się spodziewać, że Taylora zobaczą nie tylko dziś na trybunach, ale także w lipcu, gdy zacznie się zgrupowanie kadrowiczów.

Więcej o: