Sport.pl

Jezioro vs Stelmet. Mistrzowie wykluczają powtórkę z sensacji

Zapomnieć, że istnieje tabela Tauron Basket Ligi, pamiętać, co przeciwnik zdziałał w dwóch kolejnych meczach - może właśnie z takim założeniem koszykarze Stelmetu Zielona Góra wchodzili w piątek do autobusu, którym wyruszyli na sobotnie spotkanie ligowe z Jeziorem Tarnobrzeg.
Mecz zacznie się o godz. 17.30, PLK udostępnia płatny przekaz wideo.

Dla Stelmetu to początek dłuższej sesji wyjazdowej. Po Tarnobrzegu zielonogórscy koszykarze obiorą kurs na Koszalin, następnie Trójmiasto - Gdynię, Starogard Gdański i dopiero na koniec rundy rewanżowej sezonu zasadniczego Stelmet zagra w domu. 19 marca dojdzie do próby sił kandydatów do mistrzostwa, czyli starcia z PGE Turowem Zgorzelec.

Zielonogórscy koszykarze przestali już dzielić siły i koncentrację między ligę a europejskie puchary. Od kilku dni w Stelmecie liczy się już tylko obrona mistrzostwa. Zanim zaczną się kluczowe potyczki o medale, gracze powinni wyrównać oddech, podładować akumulatory, a ich trenerzy i pracodawcy odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czy zostawić skład w spokoju? Czy też przed play-off jeszcze się dozbroić?

Jest też tak, że klasa mistrzów Polski do czegoś zobowiązuje. Stelmetowi wypada zatem kuć szczyt formy, trzymać rękę na transferowym pulsie, a przy tym wygrywać i trzymać lokatę na szczycie tabeli. Ubiegły rok pokazał, że to niełatwe do pogodzenia. I znów trzeba wkalkulować ewentualność wpadki. Tyle że akurat w sobotę w Tarnobrzegu zielonogórskim koszykarzom potknąć się nie wypada. Są powody! Stelmet całkiem niedawno dostał właśnie w Tarnobrzegu sygnał ostrzegawczy i cios, którego się nie spodziewał. Drużyna Jeziora w grze o Puchar Polski nie okazała mistrzowi cienia przesadnej bojaźni. W połowie meczu wygrywała różnicą 20 punktów! Po przerwie walka się wyrównała, ale goście z Zielonej Góry nie zdołali w zwycięski sposób zmazać plamy. M.in. dlatego przed wyjazdem na kolejne starcie z Jeziorem zapowiadali, że nie zadowolą się marnym sukcesem. Chcieliby nabrać pewności siebie i wygrać, najlepiej 30 punktami. Żeby to się udało, na rywala nie wolno patrzeć poprzez lokatę w pobliżu dna tabeli. Lepiej zapamiętać, że zaraz po wygranej ze Stelmetem tarnobrzeski zespół ograł także Anwil Włocławek. Za pierwszym razem wykorzystał luki w składzie i przygotowaniu przeciwnika, za drugim razem chyba jednak głównie luki w składzie.

- Stelmet myślał, że będzie miał z nami łatwo, i nie wszedł w mecz z odpowiednią motywacją - tłumaczył pucharową sensację (83:77) Dariusz Szczubiał, trener Jeziora.

Teraz mistrzowie Polski nie powtórzą błędu sprzed kilku tygodni, poza tym w sobotę w Tarnobrzegu zagrają Przemysław Zamojski i Kamil Chanas, których brakowało w pucharowej walce. Ale to chyba jeszcze niczego nie zagwarantuje. W TBL Stelmet przestał być liderem, który gromi. Regułą stało się, że wygrywa skromnie i z przeszkodami. Nie utrzymuje równego, dobrego poziomu przez dwie-trzy kwarty.

Więcej o: