Policja namierzyła gimnazjalistkę, która włączyła alarm podczas meczu

Dwa dni zajęło policjantom z Zielonej Góry rozpoznanie i odnalezienie dziewczyny, która w środę 29 stycznia włączyła alarm przeciwpożarowy w hali CRS podczas meczu koszykarzy Stelmetu z Walencją. To uczennica jednego z miejskich gimnazjów. Za jej niefrasobliwy żart mogą zapłacić rodzice.
Sprawczyni fałszywego alarmu została odnaleziona dzięki współpracy z CRS i klubem sportowym. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który zarządza obiektem przy ul. Sulechowskiej, przekazał policji zapis z monitoringu. Funkcjonariusze w ciągu dwóch dni namierzyli i zatrzymali nastolatkę.

- Sprawa zostanie teraz przesłana do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Zielonej Górze. Rodzice dziewczyny mogą być pociągnięci do odpowiedzialności finansowej za czyn swojej córki - informuje podinspektor Małgorzata Barska z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Według kodeksu wykroczeń wywołanie fałszywego alarmu przeciwpożarowego jest zagrożone m.in. grzywną do 1,5 tys. zł.

Przypomnijmy. Podczas wtorkowego meczu Stelmetu z hiszpańską Walencją w decydujących momentach czwartej kwarty zawyły syreny przeciwpożarowe. Kibice usłyszeli komunikat: "Zagrożenie pożarowe. Proszę opuścić halę". Część z nich rzuciła się do ucieczki, ale po chwili wróciła na miejsce.

SPORTOWCY CZEKAJĄ NA WASZE GŁOSY W PLEBISCYCIE GAZETY WYBORCZEJ. NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA, LUDZIE 25-LECIA. GŁOSUJ TUTAJ! >>