Sport.pl

Alarm pożarowy na meczu Stelmetu, czyli co robią znudzone nastolatki

Podczas wczorajszego meczu Stelmetu z hiszpańską Valencią w decydujących momentach czwartej kwarty zawyły syreny przeciwpożarowe. Część kibiców rzuciła się do ucieczki, ale po chwili wróciła na miejsce. Okazało się, że to fałszywy alarm. Kto go wywołał?
W chwili, gdy na parkiecie ważyły się losy spotkania, zawyły syreny alarmowe. Po chwili kibice usłyszeli komunikat. "Zagrożenie pożarowe. Proszę opuścić halę". Część z nich zachowywała się zgodnie z poleceniem i ruszyła do wyjścia, nie przejmując się losami meczu. Dymu jednak nie było. Po chwili okazało się, że to fałszywy alarm.

Kto go wywołał? Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek osób. - To dwie kilkunastoletnie dziewczyny. Rozbiły szybkę, włączyły alarm i uciekły - opowiadał po meczu dyrektor klubu Rafał Rajewicz.

Według Kodeksu wykroczeń wywołanie fałszywego alarmu przeciwpożarowego jest zagrożone karą pozbawienia wolności i grzywny do 1,5 tys. zł.

ZAGŁOSUJ W PLEBISCYCIE GAZETY WYBORCZEJ. NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA, LUDZIE 25-LECIA. GŁOSUJ TUTAJ! >>