Faworyt Eurocup z trudem zdobywa Zieloną Górę [ZDJĘCIA]

Koszykarski mistrz Polski zaczyna Eurocup od porażki, ale takiej, która ujmy pokonanym nie przynosi. Na trzy i pół minuty przed końcem meczu z niepokonanym Unicsem Kazań zielonogórzanie jeszcze wygrywali. Jednak na koniec goście przestali się mylić.
Drużyna z Kazania przyjechała do Zielonej Góry na wielkiej fali 10 z rzędu wygranych spotkań w Eurocup. Ale w pierwszej połowie mistrzowie Polski przekazali rywalom, że odliczanie może skończyć w środę w arenie CRS. Nie było minuty, w której Stelmet w jakiś istotny sposób odstawałby od Unicsu. Zdarzały się za to takie, w których zanosiło się na to, że odskoczą gospodarze. Choćby w końcówce pierwszej kwarty, gdy zielonogórscy koszykarze po serii błyskotliwych, szybkich akcji, takich bez zbędnego kombinowania, wygrywali 23:16.

Finisz tej części meczu należał jednak do gości z Rosji. Faworyci próbowali pójść za ciosem w drugiej kwarcie. Trener Stelmetu zaskakiwał ich jednak, jak mógł. Złożył piątkę, w jakiej zielonogórska ekipa jeszcze nigdy nie biegała razem po boisku. Znalazły się w niej dwie wieże - Adam Hrycaniuk i Vladimir Dragicević oraz dwie jedynki - Łukasz Koszareka i Erving Walker.

Ale sztuczkami zdziałać wiele się nie dało. Stelmet i Unics trzymały się blisko, zwykle tuż obok remisu, bo razem grały dobrze i skutecznie. Gdy jednej drużynie udało się zatrzymać atak przeciwnika mocną obroną, druga nieomal natychmiast odpowiadała tym samym.

W połowie meczu było 42:40. Szkoleniowiec Unicsu Andrea Trinchieri chyba chciał uniknąć równej wymiany ciosów i elementu loterii w ostatnich sekundach. Trzecia kwarta stała pod znakiem jeszcze bardziej wzmocnionej obrony gości. Skuteczność Stelmetu ucierpiała przez to. Jednak lider Tauron Basket Ligi tak łatwo nie pękał. W kłopotliwych chwilach i sytuacjach awaryjnych nawet Dragicević sięgał po trafienia za trzy punkty. Rzuty z dystansu służyły i pomagały gospodarzom o wiele częściej. Niemniej przed finałową kwartą szala zaczęła się przeważać na stronę gości z Kazania, a ich przewaga niespiesznie rosła. Atutów mieli sporo. A gracze pokroju Chucka Eidsona musieli znaleźć chwile, w których zabłysną.

Stelmet na kilka minut stracił Christiana Eyengę. Kongijczyk ucierpiał w przypadkowym upadku. Na kilka minut Stelmet stracił też kontakt z Unicesem. I na początku ostatniej kwarty zdawało się, że sprawy mogą się ułożyć już dość wyraźnie po myśli rosyjskiego mocarstwa. Stało się inaczej. Zielonogórski pościg wystartował w samą porę. W nadrobieniu strat trochę pomogło przewinienie niegodne sportowca na Łukaszu Koszarku. Ważne, że zawodnicy Stelmetu potrafili z okazji skorzystać i poderwać widzów z krzesełek. Bo na pięć minut przed końcem walki znów zrobił się zaciekły mecz z remisem po trójce Koszarka 66:66. A minutę później zielonogórzanie odzyskali nawet prowadzenie (70:69). Niestety, tylko na moment. Były zawodnik Leakersów Andrew Goudelock trafił trójkę, gospodarze ripostowali pudłem spod kosza. I zrobiła się luka, której mistrzowie Polski już nie zdążyli załatać.

Zupełnie jak przed rokiem, gdy Stelmet i Unics starły się w Zielonej Górze w Eurocup, kluczowe akcje, a wraz z nimi zwycięstwo, należały do drużyny z Rosji.

STELMET ZIELONA GÓRA - UNICS KAZAŃ 72:77

KWARTY: 23:23, 19:17, 12:22, 18:15

STELMET: Dragicević 14 (1), Koszarek 14 (2), Eyenga 13, Cel 13 (1), Zamojski 9 (3) oraz Brackins 4, Hrycaniuk 3, Walker 1, Sroka 1, Chanas 0.

UNICS: Goudelock 17 (2), Vermeenko 10, McKee 6, Kurbanov 4, Harangody 2 oraz Eidson 13 (1), Vougioukas 12, Kaimakoglou 8 (2), Zisis 5 (1).