Trener Stelmetu: Szczęście miało wobec nas pewne długi...

Koszykarze Stelmetu mogliby się załamać i na znak protestu odmówić udziału w meczach, które rozstrzyga ostatni rzut, gdyby w niedzielę w ostatniej sekundzie spotkania z Asseco Gdynia trójka Łukasza Seweryna wpadła do kosza.
W Eurolidze krąży już anegdota:

- Z kim gramy najbliższy mecz?

- Ze Stelmetem? A, to wygramy rzutem na taśmę...

W niedzielę brakowało niewiele, by taki scenariusz zaistniał także w Tauron Basket Lidze. Ale tym razem piłka rzucona przez Seweryna nie trafiła do celu. Mistrzowie Polski wygrali 71:70.

- Wiem, że było to zwycięstwo szczęśliwe. Ale po tym, co spotykało nas w Eurolidze, zasłużyliśmy na to, żeby szczęście przynajmniej raz było po naszej stronie - mówił po meczu Mihailo Uvalin, trener Stelmetu. - Wiem, że nie zagraliśmy dziś ideału. Nie mogliśmy wspiąć się na wyżyny agresji. Mentalnie nie byliśmy w to w pełni zaangażowani. Musimy o tym porozmawiać, by po Eurolidze lepiej przestawiać się na ligę, gdzie także czekają na nas mecze trudne.

Kapitan Stelmetu Łukasz Koszarek do braków ze sfery mentalnej dołożył też brak skuteczności: - Asseco zacieśniało obronę wokół strefy podkoszowej. Z tego wynikały dla nas otwarte pozycje na obwodzie. Ale nie trafialiśmy. Może dlatego, że sporo podróżujemy i brakuje czasu np. na trening rzutowy. Ale to już za nami. Akurat z tego spotkania najważniejsza jest sama wygrana. Za kilka dni zapomnimy, w jakim stylu do niej doszliśmy. Od jutra szykujemy się do kolejnego meczu.

A najbliższy mecz Stelmet rozegra w Eurolidze - w Stambule z Galatasaray. I to będzie już bodaj czwarte z rzędu spotkanie ostatniej szansy o Top 16. Jeśli zielonogórzanom uda się zdobyć Stambuł, wtedy chyba jeszcze wszystko będzie możliwe.

Transmisji ze Stambułu nie obejrzy jednak jeden z najbardziej doświadczonych graczy Asseco - Przemysław Frasunkiewicz. Na łamach SportowychFaktów.pl wyznał, że występy Stelmetu ogląda tylko wtedy, gdy musi: - Nie podoba mi się taki styl gry. Nie jestem fanem tego zespołu.

W niedzielę w Zielonej Górze Frasunkiewicz o mały włos mógłby dodać, że styl gry Stelmetu jest także nieskuteczny. - Rzutu ostatniego szkoda. Gdybyśmy jednak wcześniej zrobili kilka rzeczy lepiej, losy meczu nie musiałyby zależeć od tego jednego trafienia. Bo mecz trwa 40 minut. Z drugiej strony - i tak od początku wszyscy widzieli nas na przegranej pozycji w konfrontacji ze Stelmetem. Nasz trener nastawia nas jednak tak, że żadna gra nie jest przegrana dopóty, dopóki się nie skończy. Nie mamy wysokiego składu, dlatego musieliśmy nadrabiać ambicją. Byliśmy nieźli w walce o zbiórki. Słabością okazały się straty. Było ich za dużo [16]. I to się zdarza już któryś raz z kolei - przypomniał Frasunkiewicz.

Za ambicję, obronę i atak koszykarze z Gdyni zostali pochwaleni. - Stelmetowi należą się gratulacje za zwycięstwo, ale moim zawodnikom za niesamowitą walkę. To był jeden z naszych najlepszych meczów w sezonie - ocenił David Dedek, trener Asseco.