Sport.pl

Dziś mistrzowie Polski grają z Montepaschi. Czy unikną klęski?

Euroligowe klęski koszykarzy Stelmetu zrodziły niesamowitą plotkę: że do Zielonej Góry wróci Walter Hodge... Wczoraj plotkę zdementował menedżer klubu. A dziś widmo klęski mogą wygnać następcy Hodge'a. Transmisja w Fox HD.
Termin trzeciej gry Stelmetu Zielona Góra w Eurolidze wypadł dość niefortunnie. Ale zielonogórzanie nie mieli wiele do gadania. W piątek 1 listopada o godz. 19 zapraszają kibiców do swojej hali na mecz z Montepaschi Siena.

Jeżeli tlą się jeszcze optymistyczne myśli o szansach mistrzów Polski na euroligowe sukcesy, może warto rozdmuchać nieco płomyk nadziei właśnie przed tym spotkaniem. Dlaczego? W zielonogórskiej arenie CRS dojdzie otóż do spotkania dwóch drużyn, które w grupie C Euroligi pozostają jeszcze bez zwycięstwa.

O ile jednak niepowodzenia można w tym wypadku stopniować, to utytułowana włoska drużyna przegrywała, natomiast zielonogórska dostawała tęgie baty od Bayernu Monachium oraz Unicaji Malaga. I najpierw padły słowa rozgrywającego Stelmetu Łukasza Koszarka o zderzeniu się z monachijską ścianą. A później właściciel klubu Janusz Jasiński dorobił na potrzeby wydarzeń drugie opisowe stwierdzenie o zderzeniu się z pociągiem ekspresowym relacji Monachium-Malaga, który się po Stelmecie przejechał.

Jest coś jeszcze, co przeszkadza w snuciu optymistycznych wizji na piątkowe spotkanie z Montepaschi. Zielonogórski zespół źle wygląda nie tylko w Eurolidze, ale przegrywa także z ligowymi przeciwnikami. Trefl Sopot (w grze o superpuchar) oraz Czarni Słupsk mają już mistrzów na rozkładzie. W sumie wszyscy rywale korzystają z tego, że możliwości poszczególnych graczy Stelmetu nie składają się w drapieżną drużynę. Zielonogórzanom trafiają się tylko dobre chwile.

Ale po tym, co stało się już niemal przed tygodniem w Maladze (klęska 68:102) oraz w poniedziałek w Słupsku (przegrana 72:81), bardzo chcielibyśmy widzieć sytuację tak, że Stelmet może grać już wyłącznie lepiej. Jest tam przecież kilku trenerów i zawodników. Na pewno starają się, pracują, rozpracowują. Ostatnio dostali kilka dni na spokojne treningi. Jeżeli zostali zatrudnieni m.in. po to, żeby wygrać w Eurolidze kilka spotkań, to w piątek niech pokażą, że to jest w ogóle możliwe. Właściciel klubu rzucił już pod ich adresem coś, co zabrzmiało jak sygnał ostrzegawczy...

Tym niemniej nawet najbardziej rozczarowani i zniecierpliwieni sympatycy Stelmetu zdają sobie sprawę, że dotychczasowe euroligowe porażki Montepaschi nie czynią z Włochów ekipy słabej. To oni zagrają w hali przy Sulechowskiej w roli faworyta.

Więcej o: