Sport.pl

W czwartej kwarcie mistrz nie wytrzymał. Czarni niepokonani

Zmieniają się nazwiska graczy, lecz nie zmienia się to, że koszykarskie drużyny ze Słupska i Zielonej Góry zwykle tworzą porywające widowiska. W poniedziałek w Słupsku znów się działo! Twardo, krwawo i dynamicznie. Czarni wykaraskali się z opresji. Gdy w trzeciej kwarcie graczom Stelmetu już mogło się wydawać, że stłamsili gospodarzy i panują, nagle nastąpił zwrot. Mistrzom odcięło zasilanie, za to słupscy koszykarze zyskali turbodoładowanie. Po trzech kolejkach zespół Energi Czarnych ma na koncie komplet wygranych i obrońcę tytułu na rozkładzie.
Przed meczem w Słupsku uważni obserwatorzy zdarzeń w TBL powiadali: Skoro gra Stelmet, dojdzie do dogrywki. Zielonogórska drużyna rzeczywiście właśnie w ten sposób rozstrzygnęła na swoją korzyść dwa wcześniejsze spotkania z Kotwicą Kołobrzeg i Treflem Sopot. Sam trener Mihailo Uvalin z szerokim uśmiechem na twarzy mówił w Słupsku, że trzeciej dogrywki nie należy wykluczać.

Gdy pierwsza kwarta skończyła się remisem 19:19, te zapowiedzi nabierały powagi. Poważnie wyglądała też gra koszykarza Czarnych, którego kibice w Zielonej Górze znają, pamiętają, lecz pewnie nie spodziewają się po nim aż tak wiele.

Trzeba poświęcić zdanie temu, co Jarmakowicz wyczyniał w pierwszej i drugiej kwarcie meczu przeciwko Stelmetowi. Błyszczał akcjami podkoszowymi, trafieniami z dystansu, a nawet chytrymi asystami. I biła od niego taka mieszanka koncentracji z odwagą, jakby sam zamierzał rozprawić się z faworytem Tauron Basket Ligi. - Pamiętam swoją grę w Zielonej Górze. Ale moje punkty to zasługa partnerów. Znajdują mnie na pozycjach, ja rzucam - mówił do mikrofonu Polsatu Sport najskuteczniejszy (11 pkt) w pierwszej połowie gracz Czarnych.

Pierwsza połowa była bardzo, bardzo wyrównana. Kończyła się wynikiem 38:39. Gracze ze Słupska mogli pluć sobie w brodę, bo mieli czego żałować. To oni byli skuteczniejsi i powinni po dwóch kwartach trzymać przewagę. Ale pozwolili rywalom na dokonanie rzeczy niebywałej. Stelmet zebrał więcej piłek w ataku (10) niż w obronie (6). Sztuka ponawiania akcji była w tym okresie sposobem gości na mecz. Żeby utrzymać nieomal jednakowy wynik z gospodarzami, musieli oddać o 10 rzutów więcej.

Pod koniec drugiej kwarty krwią zalała się twarz Przemysława Zamojskiego. Taki był efekt zderzenia z łokciem wielkiego Amerykanina Garretta Stutza. Szycie rany i wielki opatrunek na głowie nie odebrały Zamojskiemu woli odegrania w meczu ważnej roli. W białym kapturku ruszył do gry w trzeciej kwarcie i już w pierwszej akcji wrzucił gospodarzom trójkę. Wkrótce po tym Stelmet zbudował 10-punktową przewagę, stawiając agresywną i szczelną obronę.

Trener Andrej Urlep uznał, że to chwila, w której znów trzeba sięgnąć po Jarmakowicza. Pomogło! Choć nie do końca. Czarni odrobili część strat. Też nie oszczędzali się w defensywie. Zobaczyliśmy sporo solidnej, twardej, ligowej walki. Walki ze wskazaniem na Stelmet, mimo że Vladimir Dragicević po bardzo dobrym występie w Eurolidze znów z trudem przestawiał się na polskie sędziowanie. Ilekroć chciał się przyłożyć do obrony, słyszał gwizdek i musiał przyznawać się do faulu.

Gdy sprawy układały się po myśli graczy z Zielonej Góry, Czarni, chyba dość niespodziewanie, odrodzili się w finałowej kwarcie. Ich grę i atmosferę na trybunach zbudowały niesamowite trafienia z dystansu oraz cała seria zablokowanych rzutów i podań graczy Stelmetu.

Królem ukradzionych piłek i solowo kończonych akcji okazał się Roderick Trice. Błyszczał też Michał Nowakowski. A pod koszami sporo pojedynków wygrał Stutz.

Zielonogórski zespół nie znalazł na to wszystko odpowiedzi. W końcówce został zmuszony do pościgu. A w pościgu był pośpiech, była dobra obrona, ale nie było rzetelnego ataku. Na minutę przed końcem stało się jasne, że mistrzowie nie powetują sobie euroligowej klęski z Malagi. Przegrali, mimo że w trzeciej kwarcie byli na prostej drodze do zwycięstwa.

ENERGA CZARNI SŁUPSK - STELMET ZIELONA GÓRA 81:72

KWARTY: 19:19, 19:20, 15:22, 28:11

ENERGA CZARNI: Stutz 19, Trice 16 (1), Nowakowski 11 (2), Śnieg 3, Dutkiewicz 3 (1) oraz Jarmakowicz 17 (1), Wright 6, Hulls 4 (1), Jankowski 2, Mokros 0.

STELMET: Eyenga 15 (1), Koszarek 12 (1), Zamojski 12 (2), Dragicević 12, Barlow 0 oraz Cel 7 (1), Chanas 4, Sroka 3 (1), Brackins 3, Walker 2, Hrycaniuk 2.

Więcej o: