Sport.pl

Złoty trener zmienił klub w Szwecji. W Polsce też ma oferty, ale nie z Falubazu

Piotr Żyto - trener złotego Falubazu Zielona Góra sprzed czterech lat - wciąż będzie pracował w żużlowej szwedzkiej Elitserien. Tyle że w innym klubie niż w trzech ostatnich sezonach.
Opolanin, ale od kilku lat z wyboru mieszkaniec Zielonej Góry - Piotr Żyto - to uznany trener żużlowców nie tylko w naszym kraju. W trzech ostatnich sezonach współpracował ze szwedzkim klubem Hammarby Sztokholm. Już w pierwszym roku współpraca ta zaowocowała sukcesem, stołeczni żużlowcy zdobyli w Elitserien brązowy medal. W kolejnym roku znów w play-off ścigali się o trofea, ale na podium nie udało im się wjechać. Dużo słabszy był ostatni sezon. - Byliśmy targani kontuzjami, praktycznie przez cały sezon jeździliśmy w osłabieniu - powiedział Piotr Żyto. - Nie udało nam się utrzymać w najwyższej klasie rozgrywek, choć bardzo niewiele zabrakło byśmy nadal w niej jeździli.

Po spadku polski trener nie czekał długo na ofertę z innego klubu. - Dostałem telefon z Vargarny Norrköping, skorzystałem z propozycji - mówi szkoleniowiec. - Nie będę tam jedynym menedżerem, podejmę współpracę z Peterem Janssonem. Obiektywnie rzecz ujmując, do mocarzy ligi raczej należeć nie będziemy. Ale drużyna będzie stanowić ciekawą młodą ekipę, m.in. z Adrianem Miedzińskim, Artiomem Łagutą, Martinem Vaculikiem. Póki co związaliśmy się umową na rok.

Piotr Żyto w Polsce pracował ostatnio w zdegradowanym do II ligi Kolejarzu Rawicz. Niewykluczone, że w następnym sezonie podejmie wyzwanie w dużo lepszego klubie. - Mam kilka propozycji, parę opcji do wyboru jest, ale na razie nie chcę o nich mówić - stwierdził Piotr Żyto. - Prowadzę luźne rozmowy, ale nie wykluczam też pracy w Rawiczu.

51-letni trener mieszka w Zielonej Górze, ale... - Na pewno nie będę pracował w Falubazie - zapewnia.

Piotr Żyto w klubie z Zielonej Góry pracował w latach 2009-2010. W najnowszej historii zielonogórskiego żużla nie było bardziej utytułowanego trenera. Bo tylko on doprowadził Falubaz do wielkich sukcesów dwa sezony z rzędu. Najpierw drużyna - po 18 latach - zdobyła tytuł mistrza Polski, a rok później srebrny medal. Kiedy w grudniu 2010 r. Falubaz szykował się do kolejnego sezonu, Piotr Żyto niespodziewanie stracił angaż. Podłożem decyzji prezesa klubu Roberta Dowhana nie była ocena pracy trenera, a fakt, że przed wyborami do zielonogórskiej rady miasta szkoleniowiec przyznał się do tego, że w latach 80. pracował w SB. Piotr Żyto tak, jak większa część zielonogórskiego środowiska żużlowego, był mocno rozgoryczony.

- Jest mi bardzo przykro, że muszę pożegnać się z drużyną, z którą bardzo się zżyłem - mówił trzy lata temu Piotr Żyto. - Uważam, że zostałem niesprawiedliwie oceniony, bo powinienem być rozliczany za to, czego dokonałem, pracując w klubie, a nie za to, co robiłem wiele lat temu. Tym bardziej, że nie robiłem nic złego, przecież nikogo nie prześladowałem, nikomu krzywdy nie zrobiłem. Szkoda, że nie wzięto pod uwagę tego, że nawet jeden z największych wrogów dawnego systemu, jakim był prezydent Lech Kaczyński, odznaczył mnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. To była nagroda za dobrą pracę z żużlową reprezentacją Polski. A teraz w "nagrodę" za złoto i srebro w Ekstralidze zostałem odsunięty od zespołu.

Obecny szkoleniowiec zielonogórskiego zespoły Rafał Dobrucki w sezonach 2009-2010 był jednym z liderów drużyny prowadzonej przez Piotra Żytę. "Rafi" najwyraźniej docenia jego fach, bo nierzadko prosi o pomoc złotego trenera 2009. Teraz sam jest złotym trenerem, przed miesiącem ze Stelmetem Falubazem triumfował w Ekstralidze.

Więcej o: