Sport.pl

Koszarek o meczu z Bayernem: Wpadliśmy na ścianę [ZDJĘCIA]

- Stelmet Zielona Góra wcale nie był dla nas łatwym rywalem. Łukasz Koszarek to jeden z najlepszych rozgrywających w Europie, Christian Eyenga będzie jednym z najlepszych skrzydłowych w Eurolidze, a Vladimir Dragicević zna się na robocie podkoszowej - pocieszał mistrzów Polski słynny trener Svetislav Pesić po tym, jak jego Bayern wygrał 94:73 pierwsze stracie w grupie C Euroligi. - Tak... Tyle że dziś ten Koszarek jakoś nie pokazał, że zasługuje na takie słowa uznania - nie przyjął pochwały kapitan Stelmetu i reprezentacji Polski.
Stelmet nie był faworytem meczu w swoim euroligowym debiucie. I rzeczywiście, leżał na łopatkach już po pierwszej połowie piątkowego spotkania w Zielonej Górze, przegrywając różnicą 20 punktów (28:48). Dlaczego?

Pesić: - Bo graliśmy dobrze

- Zaczęliśmy z pełną koncentracją. Jesteśmy tego nauczeni. Wiedzieliśmy, że musimy wyłączyć z gry Koszarka i Eyengę. Mieliśmy pod kontrolą to, co oni robili. Pokazaliśmy dobry basket i byliśmy konsekwentni. Kontrolowaliśmy deskę. Pierwsza kwartę zagraliśmy dobrze, a drugą znakomicie. To był wręcz najlepszy okres gry naszego zespołu w tym sezonie. To ustawiło mecz. Jestem zadowolony. Mieliśmy w całym spotkaniu 21 asyst, sporo zbiórek ofensywnych - chwalił swoich koszykarzy Svetislav Pesić. - Chciałbym, żeby w kolejnym euroligowym występie udało się nam utrzymać taki poziom.

- Nie wystraszyliśmy się tłumu na trybunach. Nogi nam się nie ugięły. Za każdym razem potrafiliśmy ripostować, gdy gospodarze zrywali się mobilizowali do lepszej gry - dodał rzucający Bayernu Malcom Delaney.

Uvalin: - My i Bayern jesteśmy najsłabsi w grupie

Zielonogórzanie najlepiej wypadli w trzeciej kwarcie (23:18). - Żałowałem, że nie możemy tak grać i tak dobrze bronić przez cały mecz. Ale pięciu-sześciu ludzi, czyli nasze optymalne ustawienie z dzisiejszego spotkania, nie utrzyma stałego poziomu przez 40 minut. Zawsze zdarzą się błędy. A gdy gonisz i nadrabiasz stratę, która przekracza już 20 punktów, zejdziesz do 13 i stracisz piłkę, popełnisz błąd, po którym rywal rzuci ci trójkę, to cała wcześniejsza robota nic nie daje - komentował zryw swoich koszykarzy Mihailo Uvalin, trener Stelmetu. Serb nie miał wątpliwości, że w kolejnych meczach euroligowych zielonogórska drużyna trafi na bardziej wymagających rywali. - W mojej ocenie my i Bayern mamy najniższe notowania w naszej grupie - orzekł. - Ale nie możemy dziś płakać, że przegraliśmy i nie udał się nam mecz. Musimy dzień po dniu pracować nad budową tej drużyny. Nie stawiajcie sprawy w ten sposób, że mistrz Polski zawiódł i nie wiadomo, co się stało. Nie pompujcie, nie róbcie z koszykarzy gwiazd, bo któremuś udało się raz błysnąć w niewiele znaczącej grze. Mistrzami byliśmy w ubiegłym sezonie. Teraz nie jesteśmy! Mamy nowych graczy i dopiero się zgrywamy, budujemy drużynę, która ma za zadanie obronić mistrzostwo - nakreślił sytuację Uvalin.

Koszarek nie wdawał się w tak zawiła analizę: - Wpadliśmy dziś na ścianę. Umiemy bronić tylko przez trzy-cztery minuty w meczu. Ale po tym szybko tracimy to, co uda się nam przez owe trzy-cztery minuty zyskać. I pewnie trzeba coś szybko z tym zrobić, bo takie granie irytuje kibiców, trenera i nas samych - wyznał rozgrywający Stelmetu.

Więcej o: