Przetrwać napór, skontrować, Bytom odesłać z niczym

- Byliśmy trochę w dołku. Dlatego ta wygrana cieszy nas ogromnie - wyznał zielonogórski trener Piotr Żak, gdy jego piłkarze pokonali w sobotę na własnym stadionie Polonię Bytom 2:0. Przed meczem goście uchodzili za faworyta. Pokazali, że potrafią grać. Ale w okresie, gdy nacierali najmocniej, skarcił ich Michał Sucharek. I po tym bytomianie już się nie podnieśli.
- To był Odrzywolski show! - kpili po spotkaniu wkurzeni i smutni działacze Polonii.

Rzeczywiście. Rosły obrońca nie miał swojego dnia. W 20. min wyciął w polu karnym Kacpra Dworaka, który zabrał piłkę bytomianom i szykował się do pojedynku sam na sam z bramkarzem. Już w tym momencie piłkarze Stelmetu UKP mogli mówić o dobrym początku gry. Zanosiło się nawet, że los odda im dokładnie to samo, co zabrał w meczu z Chrobrym Głogów. Wtedy na początku meczu za podobne przewinienie zielonogórzanie stracili zawodnika, którego sędzia ukarał czerwoną kartką. Stracili też gola po rzucie karnym.

Tym razem... - Obrońca też powinien dostać czerwoną kartkę. Specjalnie powtórkę obejrzałem - komentował w stadionowej barkowieżyczce obserwator PZPN.

Sędzia na boisku miał w sobie więcej łaskawości. Dał Odrzywolskiemu kartkę żółtą. Ale w kwestii rzutu karnego, żadnych wątpliwości nie było. Wojciech Okińczyc skorzystał z okazji. I zielonogórska jedenastka prowadziła z faworytem 1:0.

W drugiej połowie goście mocno przycisnęli. Pachniało golem na wyrównanie. - Umieliśmy zrobić wszystko, co najtrudniejsze. Łamaliśmy linię obrony gospodarzy. Pozostawało tylko dobić piłkę do siatki. Jednak tego, co moim zdaniem było już najprostsze, zrobić już nie umieliśmy - załamywał się trener Polonii Jacek Trzeciak. - A nie da się wygrać meczu, jeżeli nie strzelasz żadnego gola - dodawał.

Drużyna Stelmetu UKP podobnej niemocy w sobotę nie czuła. W 65. min zielonogórzanie wyprowadzili groźną kontrę. Okińczyc próbował przebić się przez dwójkę obrońców. Jednym z nich był sobotni pechowiec Odrzywolski. Wybił piłkę przed pola karne, tyle że trafił dość niefortunnie - nieomal wprost pod nogi Michała Sucharka. Chwilę po tym Sucharek był najszczęśliwszym człowiekiem na stadionie. Pięknie zmieścił piłkę pod poprzeczką. Gospodarze wyszli na prowadzenie 2:0. I to już był kapitał, który należało uszanować. Czasu zostawało wprawdzie sporo. Jednak z zawodników Polonii jakby uszło życie.

- W drugiej połowie tak naprawdę graliśmy jedynie przez 20 minut. I jeszcze daliśmy się trafić, bo zawodnicy nie potrafią zrozumieć dwóch prostych słów o odpowiedzialności za piłkę - krytykował Jacek Trzeciak.

- Tylko 10 minut było dobre - licytowali działacze z Bytomia.

Ilekolwiek tego było... - Przetrwaliśmy napór, choć nie było nam w tym okresie łatwo. Na szczęście nic nie wpadło do naszej sieci - mówił Żak. - A wygranej bardzo potrzebowaliśmy, bo ostatnio po dwóch porażkach wpadliśmy trochę w dołek.

STELMET UKP ZIELONA GÓRA - POLONIA BYTOM 2:0 (1:0)

BRAMKI: Okińczyc z karnego (20.), Sucharek (65.)

STELMET UKP: Fabisiak - Dworak (63. min Greszczyk 90. min Skrzyński), Kiliński, Olejniczak, Górski, Górecki, Ż, Barski Ż, Kononowicz (59. min Sucharek), Andrzejczak, Małecki Ż (46. min Cierech), Okińczyc.

POLONIA: Sypniewski - Trznadel Ż, Broniewicz, Odrzywolski Ż, Kowalski, Setlak (66. min Wierzchowski), Zalewski, Sacha (63. min Jarka), Nowak, Białkowski Ż, Michalik (20. min Wojsyk).