Klub żużlowy każe kibicom ściągać skarpetki. Kibice mówią: Bojkot!

Kibice Falubazu Zielona Góra nie pojadą w niedzielę na żużlowe derby do Gorzowa, chociaż to dla nich najważniejszy mecz sezonu. Fani z Zielonej Góry uznali, że gorzowska Stal traktuje ich za ostro. Za bilet woła 50 zł, a jednocześnie chce rewidować gości z opcją nakazu ściągania skarpet. Prezesi Falubazu mogliby wejść na trybuny bez ściągania skarpet. Ale postanowili solidaryzować się z kibicami.
- Dogadamy się z zielonogórskimi kibicami, bo co to za derby bez fanów drużyny przeciwnej - mówił prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. - Weźmiemy odpowiedzialność za ich zachowanie, a w przypadku kłopotów możemy później wystąpić na drogę postępowania cywilnego.

Gorzowski klub przekazał kibicowskiemu stowarzyszeniu Tylko Falubaz pulę 800 biletów w cenie 50 zł za sztukę.

Sprzedaż wejściówek w Zielonej Górze ruszyła we wtorek. W międzyczasie gorzowski klub przedstawił kibicom Stelmetu Falubazu wytyczne związane z wejściem na stadion.

Okazało się m.in., że ochrona ma prawo dokładnie zrewidować zielonogórzan, łącznie ze ściąganiem skarpet. Do tego doszedł też m.in. zakaz wnoszenia na stadion flag. To nie spodobało się kibicom. Stowarzyszenie postanowiło wycofać się z organizacji wyjazdu na derby.

W oświadczeniu czytamy m.in.: "Nasza decyzja podyktowana jest skandalicznymi procedurami wejścia na gorzowski stadion, do czego już drugi raz z rzędu doprowadzili działacze Stali Gorzów. Zakaz wnoszenia elementów oprawy, ale przede wszystkim flag na płot, megafonu, bębnów, damskich torebek, oraz rewizje osobiste ze ściąganiem skarpetek włącznie, a to wszystko za bilet kosztujący 50 zł, to ewenement na stadionach w naszym kraju. Dzisiaj [14 maja - red.] przez wiele godzin próbowaliśmy negocjować ze stroną gorzowską, która zasłaniała się wytycznymi policji oraz skazanego na 6 lat więzienia za działanie na szkodę miasta, wyłudzenia i oszustwa prezydenta Jędrzejczaka i zapisami w regulaminie stadionu, który oczywiście ustala i modyfikuje organizator imprezy. Niestety, strona gorzowska pozostała nieugięta, w związku z czym zdecydowaliśmy się na podjęcie takich kroków. Cóż, przyznana pula 800 biletów sprzedawała się znakomicie, więc pusta kasa zadłużonego gorzowskiego klubu, który przystąpił do rozgrywek tylko dzięki żyrowanemu przez miasto kredytowi, nie wzbogaci się o 40 tys. zł, a mecz derbowy straci swój wyjątkowy klimat. (...) Naszej drużynie życzymy zwycięstwa i obiecujemy, że na innych stadionach przez wszystkie kolejne mecze będziemy wspierać Was tak, jak do tego wszystkich przyzwyczailiśmy".

Na to wszystko szybko zareagowali zarządcy zielonogórskiego klubu. Prezes Marek Jankowski za pośrednictwem serwisu Falubaz.com zapowiedział, że członkowie zarządu i pracownicy klubu, solidaryzując się z kibicami, na derby nie pojadą.

- W ramach solidarności z tą decyzją na derby do Gorzowa pojadą tylko zawodnicy, mechanicy i osoby funkcyjne, które muszą być w parku maszyn podczas zawodów - powiedział Jankowski. - Zarówno ja, jak i Robert Dowhan i wszyscy pozostali pracownicy klubu pozostaniemy w Zielonej Górze. Chciałbym, aby kibice mogli te zawody obejrzeć na telebimie na stadionie. Jeśli wszystko się powiedzie, to po meczu zawodnicy Falubazu przyjadą na W69 podziękować kibicom za wsparcie.