Prezes Stelmetu o zawieszeniu Hodge'a: Niezwykle ciężka decyzja

- Po tym wszystkim, co Walter dla nas zrobił, była to dla nas niezwykle trudna decyzja. Kilka godzin nad tym siedzieliśmy. I w sumie dalej rozmawiamy. Jest mała furteczka, że Walter wróci do składu - mówi szef koszykarskiego Stelmetu Zielona Góra o zawieszeniu w prawach zawodnika MVP koszykarskiej ligi Waltera Hodge'a.
Decyzja zapadła w poniedziałek przed wieczorem - dobę po bardzo kłopotliwej dla drużyny Stelmetu porażce z Energą Czarnymi Słupsk oraz dobę przed meczem, który może zatrzeć skutki tej porażki - zatrzeć lub podwoić.

Szefowie zielonogórskiego klubu zarzucili swojej gwieździe "naruszenie zapisów kontraktowych i regulaminu klubu". Co dokładnie? Walter nic nie zbroił w sensie bezpośrednim. Prezes klubu Rafał Czarkowski nie chce wywalać na wierzch szczegółów. - To nawarstwiało się już od wielu tygodni. Rozmawialiśmy w tym czasie z Walterem kilka razy. Nie pomagało. Chyba wszyscy widzieli, jak on grał w ostatnich meczach. A nam chodzi o to, żeby wszyscy koszykarze dawali z siebie wszystko. Są w tym względzie odpowiednie zapisy w regulaminie klubu i kontrakcie - mówi Czarkowski.

W poniedziałek prezes z najbliższymi współpracownikami debatowali burzliwie przez kilka godzin. Po niedzielnym meczu czuli, że muszą zareagować, bo budowana za miliony złotych drużyna, jakiej nigdy nie było w historii zielonogórskiej koszykówki, zmierza w stronę spektakularnej klęski.

- Trzeba było wstrząsnąć. Nie tylko Walterem, ale także resztą zespołu - opowiada Czarkowski.

I jak ta decyzja została przyjęta?

- Walter jak to Walter, zniósł to bez szczególnej reakcji. Drużyna powstrzymała się od komentarzy. Ale było widać, że są w szoku. My w sumie też. Bo była to dla nas niezwykle trudna decyzja. Po tym wszystkim, co Walter dla nas zrobił, nie przypuszczaliśmy, że kiedyś dojdziemy do takiego momentu. Co z tego wyniknie? Poczekajmy. We wtorek wieczorem coś się wyjaśni - zakłada Czarkowski.

Komunikat Stelmetu o zawieszeniu Hodge'a kończy się uwagą, że ostateczną decyzję dotyczącą zawodnika podejmie rada nadzorcza Grono SSA na swym najbliższym posiedzeniu. Spółka Grono zarządza zielonogórską koszykówką. Hodge'a zawiesiło prezydium rady nadzorczej. - Dlatego nie mogę na 100 proc. powiedzieć, że Walter nie zagra we wtorek. Jest mała furteczka, że szybko wróci do składu. Bo zbierze się cała rada nadzorcza i powie nam coś w rodzaju: co wy wyprawiacie - rozważa Czarkowski. W praktyce rada może potrzebować kilku dni, żeby się zebrać i zweryfikować decyzję prezydium. A za kilka dni wszyscy będą już wiedzieć, czy drużyna bez Hodge'a w składzie zagrała lepiej i wyrównała stan rywalizacji z Czarnymi Słupsk. Albo też przegrała i jest już w sytuacji beznadziejnej.

Drugi mecz ćwierćfinału play-off Stelmetu z Czarnymi zostanie rozegrany we wtorek o godz. 18.30. Szefowie zielonogórskiego klubu, zawieszając Hodge'a, mogli się zapatrzyć w swoich rywali. I wziąć z nich przykład. Tuż przed play-off prezesi ze Słupska rozwiązali kontrakt z Robertem Tomaszkiem. Chcieli w ten sposób oczyścić atmosferę. Dlaczego postawa Hodge'a miałaby burzyć atmosferę w Stelmecie? Bo koszykarz z Portoryko od blisko dwóch miesięcy wie, że czeka na niego praca za większe pieniądze w mocniejszej lidze. Trafiła się oferta, w której klub z Mediolanu zgłosił gotowość wykupienia kontraktu zawodnika jeszcze w trakcie rozgrywek. Trenerzy i działacze z Zielonej Góry nieoficjalnie mówili, że mniej więcej od tego też czasu Walter stracił ochotę do "umierania" za Stelmet.

Agent koszykarza Tarek Khrais był zdziwiony decyzją. O zawieszeniu swego koszykarza dowiedział się od dziennikarzy. - Nic mi nie wiadomo, żeby Walter łamał jakiekolwiek zapisy kontraktu i regulaminu. Muszę poznać uzasadnienie decyzji, żeby to skomentować - powiedział.

Czy Stelmet przesadził, decydując się na zawiszenie Hodge'a?