Sport.pl

Kogo Łukasz Koszarek przed X-Demonem ostrzegał?

As Stelmetu Zielona Góra Łukasz Koszarek był gościem drzwi otwartych w zielonogórskim Zespole Szkół Elektronicznych i Samochodowych. Koszykarz z uczniami rozmawiał jak z kumplami. O wszystkim - od McDonalda, przez relacje z trenerem Mihailo Uvalinem, po nocne oglądanie NBA. Kogo ostrzegał przed chodzeniem do dyskoteki?
- Widział pan już jakieś nocne kluby? - pytali uczniowie.

- Tylko jeden, ten koszykarski - uśmiechał się Koszarek.

- A ile pan zarabia?

- Na obiad i kolację wystarczy.

- A ma pan jakąś specjalną dietę?

- Mogę jeść prawie wszystko, ale oczywiście muszę się starać, by McDonalda było jak najmniej.

- Quinton Hosley [amerykański gracz Stelmetu - red.] mówił, że jemu lepiej gra się na wyjeździe, gdy wszyscy kibice są przeciwko niemu. Pan też tak ma?

- Tak już jesteśmy zbudowani, że spinamy się najmocniej, gdy zagrożenie jest największe. Wtedy też i koncentracja jest większa.

- We własnej hali chyba czujecie presję?

- Nieeee ma presji!

- A wasz trener często o niej mówi.

- Ostatnio nam nie poszło kilka meczów, ale nie zwalałbym tego na presję.

- A ma pan swojego ulubionego koszykarza?

- Staram się oglądać około 10-15 meczów tygodniowo. Swojego ulubionego koszykarza nie mam, chyba jestem na to za stary. Od każdego coś można podpatrzyć, wziąć dla siebie i skopiować. Nocami? Raczej nagrywam. Czasami po własnych meczach nie mogę zasnąć, wtedy siedzę i oglądam NBA do trzeciej. Kibicuję Bostonowi.

- A z Uvalinem dobrze się panu współpracuje? Ma dość specyficzny charakter!

- Trzeba się po prostu przyzwyczaić. Wiedzieć, kto jest szefem, a kto nie. I akceptować to, co mówi, choć czasem możemy się nie zgadzać. Jedziemy na tym samym wózku i to jest najważniejsze.

- Czy Filip Matczak [wychowanek zielonogórskiego klubu - red.] ma szansę kiedyś być pierwszym rozgrywającym Stelmetu?

- Pewnie, że ma. Dopiero wraca do nas z wypożyczenia, ale jak się będzie odpowiednio rozwijał, to na pewno. Jak go będziecie widzieli w X-Demonie [najpopularniejsza zielonogórska dyskoteka - red.], to wyganiajcie do domu. Niech śpi i trenuje!

Na koniec spotkania uczniowie namówili Koszarka na konkurs trójek. - Walę tróję! - krzyczeli, gdy zawodnik Stelmetu rzucał na stare szkolne kosze. Nie okazały się przyjazne. W finale potrzeba było dwóch dogrywek, w których od reprezentacyjnego rozgrywającego lepszy okazał się Andrzej Piotrowicz, absolwent szkoły. - Wcale nie odpuściłem. Chciałem trafić, wygrał zasłużenie - mówił Koszarek.

Więcej o: