Ateny zdobyte! Zielonogórscy koszykarze wygrali w Eurocupie

Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdy przewaga pucharowych debiutantów z Zielonej Góry sięgała 25 punktów. Na finiszu już nie wyglądało to aż tak imponująco. Niemniej, gdy na dwie minuty przed końcem meczu gracze Panioniosu wyprowadzali kontrę i widzieli jeszcze szansę, by dogonić Stelmet, stracili piłkę, a chwilę po tym as gości Quinton Hosley wbił gwóźdź do porażki ateńczyków.
Drugi mecz zespołu zielonogórskiej drużyny w europejskich pucharach, pierwszy wyjazdowy i - co najważniejsze - pierwszy zwycięski. Środowy wieczór w poolimpijskim obiekcie w Atenach był radosny dla koszykarzy i grupki fanów, którzy ruszyli na mecz i z trybun przebił się ich okrzyk: Zielona Góra!

A doping i wsparcie przydały się najbardziej w ostatnich minutach. Bo na początku środowego spotkania sprawy przybrały raczej zaskakujący obrót. Po pierwszej kwarcie nie chcieliśmy jeszcze popadać w zbytni optymizm. I zakładać, że starcie ze słynnym Panioniosem zielonogórscy koszykarze mogą wygrać łatwiej i pewniej niż np. mecz z Jeziorem Tarnobrzeg. Niemniej wnioski musiały być budujące, a nadzieje na dobry wynik ogromne. Bo obrona Stelmetu tworzyła zaporę, przez którą Grecy za nic w świecie nie umieli się przebić. Drużyna z Zielonej Góry, absolutny debiutant w europejskich pucharach, broniła tak, że lider greckiej ekstraklasy wyglądał wręcz nieporadnie. Po przechwytach i defensywnych zbiórkach goście zyskiwali okazje do kontr. Niemniej z atakiem pozycyjnym zielonogórzanie też radzili sobie należycie.

W drugiej kwarcie gospodarze próbowali powstrzymać Stelmet, stawiając strefę. Wynik z końcówki pierwszej połowy - 17:42 - mówi, że manewr się nie powiódł. A decydowały o tym trafienia za trzy punkty zielonogórskich graczy: Kamila Chanasa, Roba Jonesa, Mantasa Cesnauskisa.

Spora już 25-punktowa przewaga stopniała nieco przez ostatnie dwie minuty pierwszej połowy. Przy czym i tak pozostała istotna i zdumiewająca (wynik 23:42). Dlaczego zdumiewająca? Otóż Panionios wygrał ze Stelmetem przedsezonową próbę na boisku w Zielonej Górze. A przed wyprawą do Grecji istniały obawy, że zielonogórski zespół, miewający chwile słabości we własnej lidze, w Atenach dostanie lanie. W każdym razie za faworyta uchodził Panionios. Boisko mówiło coś innego. W pierwszej połowie goście prezentowali się jak drużyna zdecydowanie dojrzalsza, skuteczniejsza, po prostu lepsza. Mało strat, dużo celnych rzutów, asyst i przechwytów - to cechowało Stelmet. Ściskaliśmy kciuki, żeby to samo dało się powiedzieć także po drugiej połowie.

Małym zmartwieniem były faule, których np. najważniejszy rozgrywający zielonogórzan Walter Hodge zebrał trzy i z takim ostrzegawczym bagażem zaczynał trzecią kwartę. Niestety, Portorykańczyk złapał w niej przewinienie numer cztery, a cały zespół napotkał przeszkody - znacznie lepszą defensywę Panioniosu oraz atak przeciwników bazujący na pewnych i sprawdzonych środkach - dobrych dograniach pod kosz, skąd wysocy gracze klubu z Aten z Chrisem Bookrem na czele nieomal się nie mylili. Ich straty zmalały już do 11 pkt. Już wtedy mogła zrobić się nerwówka. Szczęściem równo z końcem dwóch kolejnych akcji trafiali Quinton Hosley i Mantas Cesnauskis. Trenerzy i rezerwowi na ławce Panioniosu załamywali ręce, a Stelmet trzymał się na powierzchni.

W czwartej kwarcie za pięć fauli spadł Oliver Stević. Zanim to się stało, wykonał znakomitą robotę dla Stelmetu. Ale Grecy gonili. Byli coraz bliżej, tracili do gości pięć punktów. Ponaglał ich czas. Musieli sięgać już po rzuty z dystansu. W prawdziwych kłopotach zielonogórzan ratowały indywidualne akcje Hodge'a. Ale akcja przełomu należała do Quintona Hosley. Było 61:66. Stelmet nie zdołał zakończyć akcji trafieniem. Grecy zyskali okazję do łatwej kontry, lecz zgubili piłkę, którą odnalazł Hosley i załadował do kosza ateńczyków. Żeby dzieło już tak ostatecznie zostało zwieńczone sukcesem, zielonogórscy koszykarze musieli jeszcze zdać egzamin z odporności na linii rzutów wolnych. Trafiali może nie ze skutecznością 100-procentową. Jednak tyle, ile było potrzebne, żeby wywieźć z Aten zwycięstwo oraz punkty, które otwierają drogę do awansu z grupy F Eurocup.

PANIONIOS ATENY - STELMET ZIELONA GÓRA 70:76

KWARTY: 12:23, 11:19, 22:16, 25:18.

STELMET: Hodge 19, Stević 15, Hosley 14 (1), Chanas10 (1), Łapeta 2 oraz Jones 7 (1), Cesnauskis 7 (1), Sroka 2, Lopicić 0.

PANIONIOS: Giankovits 16 (1), Booker 14, Pappas 13 (2), Athanasoulas 8 (2), Milbourne 8, Athinaiou 7, Bogris 2, Batis 2, Dragicevic 0, Peyne 0.

Zobacz także
  • ZAKRĘCENI W LEWO: Uśmiech politowania nad uzdrawiaczami żużla
  • "Duzers" wciąż z krwiakiem na wątrobie, ale gotowy do treningów
  • Cała pucharowa droga Stelmetu na antenie Sportklubu