Złoci chłopcy wrócili z Londynu. Oberwało się radnemu sejmiku województwa

- Z jednej strony bardzo cieszymy się z sukcesów naszych sportowców, a z drugiej martwi nas to, co ostatnio słyszymy o sportowcach niepełnosprawnych - mówiła Danuta Tarnawska, prezes Startu Zielona Góra. Przy okazji uroczystego powitania medalistów paraolimpiady oberwało się jednemu z radnych sejmiku województwa lubuskiego.
Zielonogórski Start w Drzonkowie powitał swoich paraolimpijczyków, którzy właśnie wrócili z Londynu. W centrum uwagi byli oczywiście złoci medaliści - Piotr Grudzień i Marcin Skrzynecki, ale zanim otrzymali głos, usłyszeliśmy kilka gorzkich słów pod adresem tych, którzy marginalnie traktują sport osób niepełnosprawnych. - Martwi nas to, co ostatnio słyszymy o sportowcach niepełnosprawnych, mówię o tych nieprzyjemnych wypowiedziach, które docierają do nas - powiedziała Danuta Tarnawska, prezes Startu. - A już szczególnie przykro jest nam, gdy słowa te płyną z ust osób z naszego regionu. Nie tak dawno jeden z radnych sejmiku województwa lubuskiego i zarazem prezes Lubuskiego Związku Lekkiej Atletyki [prezesem jest Kazimierz Pańtak - red.] powiedział, że paraolimpiada to żaden sport, że niedługo wszyscy będziemy sobie amputować nogi i że sport osób niepełnosprawnych to tylko terapia. To ja zapraszam pana radnego na stadion lekkoatletyczny, proszę przyjść na trening naszej Ewy Zielińskiej i zobaczyć, jaka to jest terapia. To nie jest już rekreacja, a zawodowstwo.

- Szkoda, że paraolimpiady nikt nie transmitował w telewizji - dodał złoty medalista w drużynowym turnieju tenisistów stołowych, 21-letni Piotr Grudzień. - W Londynie rozpocząłem kiepsko w turnieju singlistów [cztery lata temu w Pekinie Grudzień zdobył srebrny medal - red.], trafiłem na zawodnika z Iraku, ale to nie był mój dzień. Przegrałem, a sporo osób mówiło, że zlekceważyłem rywala. Tak nie było, bo do każdego pojedynku podchodzę równie dobrze skoncentrowany. W kolejnej grze ciężko było mi się odbudować i choć wygrałem, to sukces ten nie wystarczył mi do wyjścia z grupy eliminacyjnej. Więcej szczęścia było w turnieju drużynowym, choć też były momenty, że w zasadzie byliśmy już na aucie.

Piotr Grudzień tworzył polski zespół z 26-letnim Marcinem Skrzyneckim. Zawodnik od roku trenuje w Starcie, do Zielonej Góry przyjechał z Warszawy. Po raz trzeci wystartował na igrzyskach paraolimpijskich. - Przeżywałem ciężkie chwile, gdy docieraliśmy do Londynu, bo w głowie miałem cały czas miniony rok, który pod względem sportowym nie był dla mnie dobry - mówił Marcin Skrzynecki. - W Drzonkowie dostałem wyśmienite warunki do treningu, ale im więcej grałem, tym szło mi gorzej. Zacząłem pracę z psychologiem, wtedy uświadomiłem sobie, jak dużo może pomóc psycholog w sporcie. W ciągu trzech treningowych dni w Londynie poczułem, że gra mi się lepiej niż przez cały poprzedni rok. Takie uczucie miałem po raz drugi w życiu. W turnieju indywidualnym wyszedłem z grupy eliminacyjnej, nie chciałem później trafić na mocnego zawodnika gospodarzy. Los chciał, że właśnie na niego trafiłem. Był dla mnie za szybki i przegrałem. Zdecydowanie lepiej grało mi się w turnieju drużynowym. Świetnie się z Piotrkiem wspieraliśmy, w każdym momencie jeden na drugiego mógł liczyć. W finale byliśmy już bardzo zmęczeni turniejem, ale udało się dość szybko pokonać Hiszpanów.

Medalu nie udało się zdobyć Ewie Zielińskiej, brązowej medalistce w skoku w dal z Pekinu. - Chciałam w Londynie pobić dwa rekordy życiowe [Zielińska startowała też w biegu na 100 m - red.], nie udało się, dlatego mam pewien niedosyt po swoich startach - mówiła zawodniczka Startu. - Udało mi się tylko ustanowić jeden najlepszy wynik w sezonie, ale nie dał on mi miejsca w ścisłej czołówce. Konkurencja poszła mocno do przodu. Teraz chcę porządnie wypocząć, a co później? Jeszcze nie wiem.

- Jaka by nie była twoja decyzja, to już dziś bardzo ci Ewuniu dziękujemy za to, co dałaś z siebie przez te wszystkie lata naszej wspólnej pracy - mówiła do zawodniczki Danuta Tarnawska. - Dzięki tobie przeżywaliśmy wspaniałe chwile radości. Jeśli zdecydujesz się na zakończenie kariery, to oczywiście uszanujemy twoją decyzję.

Ewa Zielińska w tym roku skończy 40 lat. A to oznacza, że od tej pory będzie przysługiwała jej emerytura olimpijska. Pod warunkiem jednak, że zakończy karierę sportową. W tym roku sportowa emerytura to ok. 2,5 tys. zł.

Medaliści paraolimpiady dostaną nagrody m.in. od marszałka lubuskiego. Złote medale zostały wycenione na 20 tys. zł, srebrne - 15 tys., a brązowe - 10 tys. Lubuscy sportowcy niepełnosprawni zdobyli w Londynie osiem medali (siedem gorzowianie) - cztery złote, jeden srebrny i trzy brązowe. Marszałek będzie musiał wypłacić w sumie 125 tys. zł. Najlepsi na paraolimpiadzie dostaną również nagrody z Ministerstwa Sportu - 18,4 tys. zł za złoto, 13,8 tys. za srebrny medal i 9,2 tys. za brąz. Polacy zdobyli w Londynie w sumie 36 medali (14 złotych, 13 srebrnych i 9 brązowych).

- Nie zastanawialiśmy się nad tym, co zrobimy z nagrodami - mówią zgodnie zielonogórscy mistrzowie. - Teraz liczy się przede wszystkim to, co mamy na szyjach. W tej chwili medale są dla nas najważniejsze. Teraz będziemy odpoczywać, ale w planach mamy kolejny start na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro.

WYNIKI ZAWODNIKÓW STARTU W LONDYNIE

PIOTR GRUDZIEŃ

indywidualnie - eliminacje: 0:3 (8:11, 10:12, 5:11) z Ali Saeed (Irak), 3:1 (9:11, 12:10, 12:10, 11:8) z Richardem Csejtey (Słowacja).

MARCIN SKRZYNECKI

indywidualnie - eliminacje: 3:0 (11:6, 11:8, 11:5) z Samin Sergio (Brazylia), 3:1 (11:9, 10:12, 11:6, 11:9) z Marc Ledoux (Belgia); ćwierćfinał: 1:3 (2:11, 11:8, 5:11, 7:11) z Ross Wilsonem (Anglia).

drużynowo - eliminacje: 3:0 z Ukrainą; ćwierćfinał: 3:2 z Belgią; półfinał: 3:2 z Wielką Brytanią; finał: 3:0 z Hiszpanią.

EWA ZIELIŃSKA

bieg na 100 m: 7. miejsce; skok w dal: 12. miejsce.