Sport.pl

Snajperka Bogacka trafia dychy nawet z 300 metrów

Eliminacje do finału to był życiowy występ Sylwii Bogackiej. Jako jedyna ustrzeliła aż 37 dziesiątek wewnętrznych. - Od dawna umiała to robić, ale na zawodach w tej konkurencji jej nie szło. Aż do dziś - komentuje jeden z klubowych trenerów Gwardii Zielona Góra Jerzy Zarzycki.
Czy trzecie igrzyska w karierze mogą być wyjątkowe? - Odkąd zdobyłam kwalifikację, czuję się wyjątkowo. Gdy wzięłam miejsce, starałam się już nikomu go nie oddawać. Ten stan trwa niemal rok. Jednak im bliżej startu, tym presja jest większa. Scenariusze są różne. Pesymistyczne i optymistyczne. Gdy widzę moment, że zdobywam medal, ten film się zatrzymuje. Niby strzelam już od 18 lat, jednak ciągle zdarza się, że coś mi nie wychodzi. Całe szczęście - dzięki decyzji zarządu naszego związku dostanę w Londynie szanse w dwóch konkurencjach. Mam dzięki temu większy luz psychiczny. W razie "wu", gdyby coś mi nie poszło w pneumatyku, zostanie kula - mówiła przed wylotem do Londynu Bogacka na antenie Radia Zachód.



Po srebrnym medalu z soboty luz zielonogórzanki powinien pomóc w sobotę 4 sierpnia, gdy zawodniczka Gwardii wystartuje w konkurencji, w której osiąga najlepsze rezultaty - karabinie kulowym trzy postawy na 50 metrów.

W karabinie pneumatycznym z 10 m, w którym zdobyła dziś olimpijskie srebro, zielonogórzanka długo nie potrafiła wywalczyć dominującej pozycji nawet wśród krajowych konkurentek. Na treningach była znakomita, ale starty nie wychodziły najlepiej. Najważniejsze tytuły zdobywała głównie w trzech postawach.

- Nikt nie zdawał sobie sprawy, ile mnie to kosztowało. Oko trzeba mieć, ale pracować trzeba tyle, że po tym aż ręce są sine - mówiła.

Niespełna 31-letnia zawodniczka pochodzi z Piechowic pod Jelenią Górą, tam uczyła się strzelać. Później krótko trenowała w Śląsku Wrocław. Na przenosiny do Zielonej Góry namówił ją dziewięć lat temu trener Gwardii i reprezentacji Polski Ryszard Taysner. Wtedy jeszcze nie była strzelecką sławą, choć już należała do najlepszych zawodniczek w kraju.

Zamieszkała bardzo blisko swojej klubowej strzelnicy przy ulicy... Strzeleckiej, zaczęła studia na Uniwersytecie Zielonogórskim, została żołnierzem Wojska Polskiego. I jako żołnierz rywalizuje także w wojskowej konkurencji strzelania z 300 m. - Jednak w tym roku zaniechała tego, by skoncentrować się na tym, co czeka ją w Londynie - opowiada Zarzycki.

Bogacka nie lubi rano wstawać, nie przepada też za medialnym szumem. - Zwłaszcza wtedy, gdy dziennikarze nie mają pojęcia o strzelectwie i zadają banalne pytania - mówiła. - A strzelectwa sama czasami mam dość. Przed Atenami powiedziałam sobie, że jeśli nie wywalczę kwalifikacji, to kończę. Pech chciał, że je zdobyłam...

Na pierwsze igrzyska do Aten pojechała po doświadczenie. W Pekinie była już w finale. Na podium doszła za trzecim razem.

Zielonogórzanka jest trzecią Polką - po Małgorzacie Książkiewicz (Barcelona 1992) i Renacie Mauer-Różańskiej (Atlanta 1996, Sydney 2000) - na strzeleckim olimpijskim podium.

Więcej o: