Londyn 2012. Marek Konwa: Mówią mi, że bez medalu mam nie wracać [WIDEO]

Zielonogórski kolarz Marek Konwa tak jak słynny Alberto Contador świetnie czuje się, jeżdżąc rowerem po górach. Tyle że 22-letni Polak nie specjalizuje się w wyścigach na szosie. I co ważniejsze - w przeciwieństwie do Hiszpana - nie wspomaga się środkami dopingującymi.
Wychowanek Trasy Zielona Góra - Marek Konwa - dopiero w ostatnim dniu Igrzysk Olimpijskich w Londynie stanie do sportowej rywalizacji. 12 sierpnia w Hadleigh Farm w hrabstwie Essex ruszy na trasę wyścigu kolarzy górskich. Będzie jednym z dwóch Polaków, obok niego wystartuje jeszcze Piotr Brzózka.

Marek Konwa niedawno został mistrzem Polski seniorów, ale na arenach międzynarodowych zdobywał medale wyłącznie w zmaganiach młodzieżowych. Przed rokiem był m.in. srebrnym medalistą mistrzostw świata. Na tegorocznych mistrzostwach Europy nie miał szczęścia, w dwóch konkurencjach był tuż poza podium. Ten fakt wyzwolił w nim dodatkowe pokłady sportowej złości. - Limit czwartych miejsc już wykorzystałem, odbiję sobie to na innych ważnych imprezach - mówił Marek Konwa. Na mistrzostwach Polski wyprzedził swojego reprezentacyjnego trenera Marka Galińskiego. - Udało się, wjeżdżając na metę czułem się wspaniale - mówił zielonogórski kolarz. - Zdobyłem podwójne mistrzostwo Polski, w elicie i młodzieżowcach. Marzenia się spełniają. Dziękuję wszystkim przyjaciołom, sponsorom i kibicom za wsparcie podczas wyścigu. Dzięki wam nogi same mnie niosły.

Czy tak samo 12 sierpnia nogi będą niosły naszego "górala"? Faworytem nie jest, ale liczy na miejsce w czołówce. - Niektórzy mi mówią, że bez medalu mam się nie pokazywać - mówił Marek Konwa dla Mtbnews.pl. - Wsparcie fanów i rodziny jest dla mnie bardzo ważne, dodaje mi otuchy i siły, więc jeśli moi kibice twierdzą, że stać mnie na miejsce w czołowej dziesiątce, to na pewno tak jest. Osobiście myślę, że jest to realne, zrobię wszystko co w mojej mocy, by ten cel osiągnąć.

- To ogromne wyróżnienie wystartować w igrzyskach olimpijskich, zwłaszcza w tak młodym wieku - powiedział 22-latek. - Chociaż przed startem staram się myśleć pozytywnie, to i tak pojawiają się czasem czarne myśli. Jednak szybko są mi wybijane z głowy. Igrzyska to start, o którym marzy każdy sportowiec, każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Czasami czeka się na tę szansę całe życie.

Czarne myśli kolarzowi z głowy wybija m.in. sympatia Ania. - Wyciąga do mnie pomocną dłoń w każdej sytuacji, zawsze mogę na nią liczyć, za co bardzo chciałbym jej podziękować - mówi Marek Konwa. - Nowy związek jest dużo lepszy od poprzedniego. Choć nie trwa długo, to w krótkim czasie wydarzyło się naprawdę sporo, dzięki czemu jestem naprawdę szczęśliwy. Moje życie uległo kolosalnym zmianom, są to zmiany na lepsze, niczego nie żałuję. Dzięki Ani jestem spokojny i pozytywnie nastawiony do igrzysk, wzmocniła moją wiarę w siebie.

Zobacz, jak Marek Konwa zdobył złota na mistrzostwach Polski MTB.