Sport.pl

Ośmioletni talent snookera? 97 punktów przy wielkim stole

- Może ćwiczyć przez sześć-siedem godzin, a gdy po tym rodzice próbują go oderwać od stołu i zabrać do domu, jest bliski płaczu. Pochwalił go sam Mark Selby. Ale ja jestem ostrożny. Jeszcze nie róbmy z niego cudownego dziecka polskiego snookera - tak mistrz i reprezentant Polski mówi o swoim ośmioletnim uczniu.
Zapis wideo, jak ośmiolatek Antoś Kowalski z Zielonej Góry wykonuje popularne snookerowe ćwiczenie i z linii wbija brejka 97 pkt, trafił w lipcu na stronę światowej federacji snookera oraz polskiej witryny Eurosportu.



- Zaraz po tym ogólnopolskie telewizje zaproponowały nam przyjazd do studia w Warszawie i wykonanie pokazówki na żywo. Wszystkim odmawiam. I bardzo bym nie chciał, żeby dziennikarze przewrócili Antkowi w głowie. On trafił do mnie półtora roku temu. Razem z tatą oglądał turniej i po tym chciał sam spróbować. Teraz przychodzi kilka razy w tygodniu. Na pewno ma predyspozycje i jest zawzięty. Pochwalił go zresztą sam wicemistrz świata Mark Selby, gdy w listopadzie gościł w Zielonej Górze na pokazowej imprezie. Selby zagrał wtedy z Antkiem w parze i mówił mi po tym, żebym był czujny, bo trafił się wyjątkowy talent - opowiada Marcin Nitschke, który w Zielonej Górze od kilku lat prowadzi snookerową szkółkę.

Wbrew woli nauczyciela o uczniu zrobiło się głośno. Listopadowego zaszczytu gry z Selbym, wówczas liderem światowego rankingu, Antek dostąpił, wygrywając kwalifikacje. Worldsnooker zatytułował informację o Kowalskim: "Cudowny polski junior wbija brejka 97".

- Antek na pewno ma dar do gry, jednak jego przewaga nad rówieśnikami bierze się stąd, że bardzo dużo trenuje, a zapał stale u niego rośnie. To jest standard, że ilekroć przychodzimy po niego do klubu, mówi: "Co!? Już!?". I dzieje się tak bez względu na to, ile godzin syn tam spędza. Doszliśmy do tego, że Antek chodzi do klubu pięć razy w tygodniu. Do tego dochodzą jeszcze turnieje, których uzbierało się przez ostatni rok 30. Z naszej strony to niej jest nic chwilowego. Myślimy o przyszłości. Oczywiście byłoby głupotą opowiadanie dziś o tym, że syn zostanie zawodowcem. Niemniej jeśli Antek podrośnie na tyle, że będzie mógł przyjąć fachową postawę przy stole, bardzo mocno pójdzie z wynikami do przodu. Co wtedy? Będziemy mieli problem..., bo najlepsze snookerowe szkoły są w Anglii - ze śmiechem opowiada tata zdolnego gracza Andrzej Kowalski, pasjonat snookera.

Zarejestrowane 97 pkt z linii Antoś wbił w warszawskim klubie 147 Brejk pod okiem polskiego zawodnika Grzegorza Biernadskiego.

- Nasz syn wcześniej nigdy nie był w stolicy. Postanowiliśmy połączyć zwiedzanie z ćwiczeniami w innym otoczeniu. Jednak Antek kompletnie nie był zainteresowany Syrenką czy Pałacem Kultury. Ciągnął nas do klubu. Efekt był taki, że po 8 godzinach Grzegorz Biernadski miał dość - opowiedział Andrzej Kowalski.