Sławy tyczki i skoki na rynku miasta mistrza

Mistrz świata Paweł Wojciechowski faworytem, mistrz olimpijski sprzed lat Władysław Kozakiewicz VIP-em, a były trener cara tyczki Siergieja Bubki i carycy Jeleny Isinbajewej - Witalij Pietrow w roli odkrywcy nowych talentów. W niedzielę na rynku Żar sławy tyczki oddadzą hołd mistrzowi olimpijskiemu Tadeuszowi Ślusarskiemu.
Na imprezę zjadą zawodnicy, przyjaciele "Ślusarza" z czasów, gdy polska lekkoatletyka była światową potęgą. Ale w rolach głównych wystąpi 10 tyczkarzy, ich rywalizację będzie można podziwiać na rynku od godz. 17.

Gwiazdy tegorocznej imprezy to po stronie trenerskiej Witalij Pietrow, który prowadził do wielkich sukcesów Bubkę oraz Isinbajewą, a obecnie pracuje ze skoczkami we Włoszech. W stawce zawodników liderem jest aktualny mistrz świata Paweł Wojciechowski. Zawodnik bydgoskiego Zawiszy może mieć sentyment do Żar. Jako 19-latek przyjechał na memoriał z rekordem życiowym 5,10 m. Wyjechał z rezultatem 5,51 m - tyle przeskoczył na żarskim rynku i tu wystrzeliła jego kariera. Tak jak dawniej na lekcjach wuefu w Technikum Samochodowym i klubie MKS Sokół zaczynała się mistrzowska droga Tadeusza Ślusarskiego w skoku o tyczce. - Kiedyś dość niebezpiecznej konkurencji, bo lądowało się na piasku - wspomina Grzegorz Kurkiewicz, pierwszy trener "Ślusarza".

Gdy w 1976 r. Ślusarski spadał z wysokości 5,50 m jako mistrz olimpijski w Montrealu, lądował już bezpiecznie - na materacach z gąbki. Cztery lata po tym zdobył srebro olimpijskie w Moskwie, a w dorobku miał jeszcze dwa złota z halowych mistrzostw Europy, 13 medali mistrzostw Polski, miano rekordzisty Europy oraz halowego mistrza świata. W sumie długa i bogata kariera zakończona w 1988 r. Dziesięć lat później w sierpniu 1998 r. "Ślusarz" zginął w wypadku samochodowym pod Międzyzdrojami. W tym samym wypadku zginęli także dwaj inni sportowcy: kulomiot Władysław Kozakiewicz i sprinter Jarosław Marzec.

Trener Kurkiewicz po latach opowiadał "Gazecie" swój nieprawdopodobny sen: - Z Tadkiem stale byliśmy w przyjaznych stosunkach. Czułem się z nim bardzo związany. Może dlatego przeczuwałem jego nieszczęście. Przestrzegałem go przed tą podróżą. Zepsuł mu się samochód, ale wtedy wymyślił, że pojedzie z Władkiem Komarem. Mówiłem, żeby uważali. Rysowaliśmy sobie nawet fragment drogi, na której później doszło do nieszczęścia. Ja przekonywałem, że tam jest niebezpiecznie. Tadek uspokajał, że nie ma obaw, bo tam jest szeroka czteropasmowa droga. Denerwowałem się, wcześniej przyśnił mi się śmiertelny wypadek Tadka. W moim śnie wypadek miał się zdarzyć w trzecim miesiącu. Dopiero po tragedii zrozumiałem, że chodziło o sprawcę wypadku [Marzec].

Od dziewięciu lat władze Żar i przyjaciele Ślusarskiego z reprezentacji Polski co roku zapraszają na turniej tyczkarski na rynku miasta. Wcześniej składają kwiaty przy tablicy pamiątkowej na ścianie domu, w którym wychował się mistrz.

Obsada niedzielnego memoriału i rekordy życiowe skoczków: Przemysław Czerwiński - 5,82, Piotr Lisek - 5,10, Maksym Mazuryk (Ukraina) - 5,88, Melker Svard-Jacobsson (Szwecja) - 5,45, Łukasz Michalski - 5,85, Claudio Stecchi (Włochy) - 5,60 m, Stanislav Tivonchik (Białoruś) - 5,40, Rafał Torkowski - 5,10, Paweł Wojciechowski - 5,91, Robert Sobera 5,40.