Sport.pl

Policja strzelała gumowymi kulami. Musiała uspokoić kiboli

Gaz łzawiący, strzały gumowymi kulami... Tak zapamiętają derby niektórzy kibice. - Mogło być naprawdę groźnie. Na szczęście nikomu nic się stało, nie zniszczono miasta - opowiada Ryszard Wiśniewski, lubuski komendant policji. Derby zabezpieczało blisko pół tysiąca policjantów
Po derbach Stali z Falubazem w Gorzowie kibice obu drużyn żalą się policję. Zarzuty: policjanci strzelali z gładko lufowej broni, przetrzymywali kibiców, rozpylili gaz.

Policjanci tłumaczą, że sytuacja była wyjątkowa. Gdyby nie ich reakcja policjantów, mogłoby dojść do zamieszek w centrum Gorzowa. Zwarły by się grupy kibiców obu drużyn.

Przypomnijmy. W niedzielę po godz. 21, na stadion dotarła wiadomość o śmierci Lee Richardsona. Żużlowiec Marmy Rzeszów zginął na wrocławskim torze. Kibice Falubazu postanowili opuścić gorzowski stadion. Na znak protestu. Sędzia zawodów, mimo tragicznej informacji z szpitala we Wrocławiu, meczu nie przerwał.

Kibice Falubazu wyszli pierwsi, po nich do bram ruszyła część fanów Stali. Policjanci zamknęli bramy stadionu, nie chcąc dopuścić do starć na ulicach miasta. Gorzowianie musieli czekać pod bramą. Zrobiło się gorąco. Żalą się, że rozpylono gaz łzawiący.

- Sytuacja była bardzo napięta. Musieliśmy zrobić wszystko, by uniknąć spotkania dwóch dużych grup kibiców przeciwnych drużyn. Tym bardziej, że po meczu nagromadziło się sporo negatywnych emocji. Zielonogórzanie mieli żal, że sędzia nie przerwał zawodów, Gorzowianie węszyli spisek, że Falubaz, próbuje wykorzystać sytuację, bo w meczu nie wiodło się mu najlepiej. Napięcie rosło, zamieszki mogły wybuchnąć w każdej chwili. Stąd decyzja, by odseparować kibiców. Myślę, że kibice po chwili refleksji, nie będą mieć nam za złe, że musieli kwadrans odczekać, bo chodziło o ich zdrowie i bezpieczeństwo - tłumaczy Ryszard Wiśniewski, lubuski komendant policji. Wiśniewski przeszedł do naszego garnizonu z Łodzi. Jest fachowcem zabezpieczania imprez masowych. W Łodzi nadzorował, derby ŁKS z Widzewem, jedne z najbardziej niebezpiecznych w Polsce.

Kibice: strzelali gumowymi kulami

Komendant ściągnął na mecz w Gorzowie blisko pół tysiąca policjantów. Pracowało też 400 ochroniarzy. Wiśniewski zastrzega, że policjanci nie użyli gazu. - Jeśli zrobili to ochroniarze, sprawdzimy czy nie przekroczyli swoich uprawnień - zastrzega.

Na pracę policjantów psioczą kibice Falubazu. Niektórzy zostali przetrzymani na parkingu pod stadionem dobre pięć godzin. - Musieliśmy czekać w autach, a policjanci, ubrani jak "na wojnę". Łamali nas psychicznie, demonstrowali swoja siłę. Strzelali gumowymi kulami, kazali nam pokazywać nogi, zdejmować koszule i pokazywać plecy. Męczyli nas do trzeciej nad rano - opowiada kibic z Zielonej Góry.

Policjanci przyznają, że przetrzymali na parkingu ok. 350 kibiców z Zielonej Góry i okolic. Tych, którzy na meczu siedzieli w sektorze gości (było tam łącznie ok. 850 fanów Falubazu). Część kibiców po meczu rozjechała się do domów, ale duża grupa zamierzała wrócić na stadion. Policjanci przecięli im drogę. W stronę mundurowych posypały się puszki, butelki i jedzenie. Policjanci wystrzelili w powietrze trzy serie z broni gładko lufowej. - To stonowało agresję kibiców. Kule nikogo nie zraniły. Policjanci sprawdzili to, by nikt nie miał wątpliwości. Dlatego oglądali łydki i plecy kibiców. Wylegitymowali ponad 300 osób. Zdarzenie nagrywały policyjne kamery. Tak, żebyśmy mogli ocenić zachowanie kibiców, ale także pracę policjantów. Bo oni nie powinni kierować się emocjami - tłumaczy komendant Wiśniewski. Akcję uważa za dobrze przeprowadzoną. - Sytuacja była nietypowa. Nikt nie przypuszczał, że w połowie meczu kibice gości wyjdą poza stadion. Zaczęło to wyglądać groźnie. Na szczęście nikt nie został ranny, nie zniszczono ulic miasta, nie doszło do żadnej burdy - dodaje komendant Wiśniewski.

Kary dla kibiców i klubów

Policjanci zapowiadają wyciągnięcie konsekwencji wobec kibiców gości i organizatorów meczu. Kibice Falubazu podczas meczu wywiesili obraźliwą sektorówkę z rysunkiem zakrwawionego noża. Skandowali: "W lewej ręce flaszka, w prawej nóż Katarzyna Jancarz, Edka nie ma już". W ten sposób przypominali tragiczną śmierć Edwarda Jancarza, legendy gorzowskiego stadionu.

Marek Wojaczek, sędzia niedzielnych derbów nakazał kibicom zdjąć prowokacyjną flagę. Zagroził, że nie rozpocznie meczu. Flaga wisiała jednak kilka biegów. - Brak konsekwencji. Flaga prowokowała, powinna zniknąć natychmiast - przyznaje lubuski komendant. Gani także sędziego za nerwową atmosferę, po informacji o śmierci Lee Richardsona. Raz zgadzał się na kontynuowanie meczu, innym próbując go zakończyć. - To wzbudziło emocje, dezorientowało kibiców, którzy reagowali agresją - mówi komendant.

Władysław Komarnicki, prezes Stali Gorzów broni sędziego Wojaczka: - Byłem przy tym, gdy sędzia prosił szefów Falubazu Roberta Dowhana i Marka Jankowskiego, by skontaktowali się ze swoimi kibicami i poprosili o zdjęcie prowokującej flagi. Ale panowie zlekceważyli słowa sędziego. To skandal, że przymyka się oko na tak niezdrowy i niesmaczny doping - mówi Komarnicki.

Policjanci zatrzymali także kibiców Falubazu, którzy odpalili race na stadionie. W myśl ustawy o organizacji imprez masowych, to przestępstwo. Policjanci sprawdzą, czy zielonogórski klub, który sprzedawał bilety wśród swoich kibiców, pomagał w organizacji wyjazdu na mecz do Gorzowa, nie dopilnował swoich kibiców na stadionie. W świetle prawa Ekstraliga może nałożyć na klub kary - i to słone - za to, że kibice drużyny złamali prawo. Petardy i race kibice wnieśli prawdopodobnie w plastikowych rurach flag.

- Policja dysponuje dużą ilością materiałów filmowych zarejestrowanych kamerami monitoringu. W trakcie policyjnych oględzin, na trybunach ujawniono pozostałości materiałów pirotechnicznych i inne przedmioty, których wnoszenie na stadion jest zabronione. W najbliższych dniach szczegółowo analizowany będzie zapis ze stadionu, jak i wydarzenia, do których doszło poza nim. Ponieważ w trakcie imprezy doszło do odpalenia kilkudziesięciu rac i petard, sprawcy takiego zachowania będą sukcesywnie ustalani. Zgodnie z obowiązującymi przepisami grożą im wysokie grzywny i kary pozbawienia wolności od 3 m-cy do 5 lat, oraz zakazy wstępu na imprezy sportowe - mówi podkom. Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiego komendanta.

Policjanci będą także wnioskować o to, by na gorzowskim stadionie nagłośnienie pojawiło się także na tyłach stadionu. Kibice stojący pod bramami nie słyszeli komunikatów spikera zawodów, o tym, że muszą pozostać na stadionie.

Policja wyśle wystąpienie po derbach do władz Ekstraligii żużlowej jeszcze w tym tygodniu.

Więcej o: