ZAKRĘCENI W LEWO: O czym myśli Rafi?

W weekend znów w Polsce było głośno o żużlu. Czarny sport zaliczany jest do niszowych dyscyplin, ale od paru lat wyraźnie zaznacza swoją obecność podczas podsumowania największego sportowego plebiscytu organizowanego przez "Przegląd Sportowy". Goście gali w stołecznym Teatrze Polskim i miliony telewidzów mieli okazję zobaczyć "w akcji" trzech przedstawicieli speedwa'ya.
Jedną z nagród wręczał Tomasz Gollob, w dziesiątce najlepszych sportowców znalazł się trzeci zawodnik cyklu Grand Prix Jarosław Hampel, a Marek Cieślak został uznany najlepszym trenerem 2011 roku. Wychodzi na to, że żużel jeszcze nie umiera.

Główna Komisja Sportu Żużlowego wreszcie uderzyła ręką w stół, a właściwie w kilka klubów, tych, które w procesie przyznawania licencji na starty w Ekstralidze nagrzeszyły najbardziej. Od kilku lat słyszymy, że ci, którzy terminowo nie przedstawią komisji licencyjnej najważniejszych dokumentów, zostaną relegowani z rozgrywek. Na straszeniu zawsze się kończyło, odraczano terminy, pozytywnie rozpatrywano odwołania i koniec końców wszyscy w komplecie otrzymywali prawo startu w elicie. Teraz było podobnie, ale żużlowa centrala nie okazała się jednak tak łaskawa, jak w poprzednich latach. Najbardziej to odczują - i to nie tylko finansowo - Włókniarz Częstochowa, Tauron Azoty Tarnów i Betard Sparta Wrocław. Według nałożonych kar cała trójka przystąpi do rozgrywek z minusami na koncie, drużyna spod Jasnej Góry z czterema ujemnymi punktami, a pozostałe dwa zespoły z dwoma. Oby GKSŻ pokazała wreszcie "jaja" i nie ugięła się pod wpływem protestów i odwołań. Bo co, jak nie surowe kary, pomoże klubom działać zgodnie z regulaminem?

W ubiegłym tygodniu as Falubazu Zielona Góra Andreas Jonsson zarzucił polskim dziennikarzom piszącym o żużlu to, że źle przetłumaczyli jego słowa z wywiadu, który w języku angielskim ukazał się na oficjalnej stronie Grand Prix. Szwed mówił coś o nierzetelnym tłumaczeniu przez translator google, o zdaniach wyciągniętych z kontekstu. Nie miał racji, tłumaczenie było dobre, a pretensje o to, że jego słowa zostały przekłamane, powinien kierować do osoby, która przeprowadzała wywiad, a nie do polskich mediów.

I na koniec bomba! Rafał Dobrucki, który z powodu poważnej kontuzji kręgosłupa w minionym roku oznajmił, że kończy karierę żużlowca, podpisze zawodowy kontrakt z zielonogórskim klubem. "Rafi" będzie trenerem-menedżerem Falubazu, ale widać, że ciągnie wilka do lasu. Na razie mówi, że chciałby wystartować wiosną w swoim turnieju pożegnalnym, a do tego potrzebny mu jest klubowy kontrakt. Czy myśli o czymś więcej? Skoro chce się żegnać, to chyba nie.

JESZCZE JEDEN W FALUBAZIE. 29-letni Zbigniew Czerwiński, były zawodnik m.in. Włókniarza Częstochowa i ROW-u Rybnik podpisze umowę z Falubazem Zielona Góra. Będzie to jednak tylko tzw. kontrakt warszawski. Niechciani żużlowcy zawierają takie umowy, bo dzięki nim mają szansę znaleźć zatrudnienie nawet w trakcie sezonu. Zbigniew Czerwiński w minionym roku w zasadzie ścigał się tylko na treningach, dlatego nie ma szans na miejsce w ekipie mistrzów Polski.

GRISZA ZA 200 ZŁOTYCH. Podczas 20. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy kibice mogli wylicytować godzinne spotkanie z rosyjskim żużlowcem Włókniarza Częstochowa - Grigorijem Łagutą. Spotkanie z "Griszą" poszło tylko za 200 zł. Zwycięzca licytacji sam zadecyduje jak spędzi czas z zawodnikiem (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku). Można z Łagutą pójść na kręgle, basen, kolację, pograć w squasha, billard, czy spotkać się w warsztacie z motocyklami.

JAZDA PO LODZIE. Najszybszy na lodzie w Opolu okazał się Sławomir Drabik. W turnieju rozegranym podczas 8. Gali Lodowej "Slammer" w wyścigu finałowym wyprzedził Artura Czaję, Szymona Kiełbasę i Mateusza Kowalczyka. Junior Falubazu Zielona Góra Patryk Dudek zajął ósme miejsce. - Nie wynik był tu najważniejszy, a charytatywny cel imprezy i fajna zabawa w gronie znajomych - powiedział "Duzers", który już szykuje się do kolejnych lodowych jazd w Częstochowie i Toruniu.