Holta się przyda, byle miał krzepę w łapach

ŻUŻEL W sezonie 2012 jednym z asów Falubazu ma być Rune Holta. Jedni akceptują go w ekipie mistrzów Polski, inni nie, ale chyba wszyscy zadają sobie ważne pytanie: czy zawodnik do wiosny wyzdrowieje?
Holta w minionym sezonie na torach ekstraligi radził sobie dużo gorzej niż w poprzednich latach. Miał być jednym z liderów Unibaksu Toruń, a tymczasem uzyskał dopiero czwartą średnią biegopunktową w drużynie. W stawce wszystkich żużlowców startujących w ekstralidze zajął odległą, aż 19. lokatę.

Tor równy jak stół, to było OK

Czy Norweg z polskim obywatelstwem najzwyczajniej w świecie stracił sportową moc? A może jego motocykle nie były już tak szybkie, jak kiedyś? Twierdzące odpowiedzi na te pytania często pojawiały się w mijającym roku, jednak według zawodnika przyczyna tkwi zupełnie gdzie indziej. Nowy as Falubazu swoje niepowodzenia zrzucił na karb kontuzji, której doznał na samym początku sezonu, a dokuczała mu do końca rozgrywek. Żużlowiec narzekał na ostry ból nadgarstków, który w trakcie jazdy na torze był dla niego mocno uciążliwy. - Mimo że ścigałem się kontuzją, w niektórych zawodach pokazałem, że potrafię się ścigać. Musiały jednak panować odpowiednie warunki. Było OK, gdy tor był dobrze przygotowany, w innym wypadku szło mi gorzej - mówił Rune Holta tuż przed zakończeniem sezonu. - Lekarze, którzy zajmowali się moim urazem, byli zgodni, że muszę podjąć długie leczenie, ale ja chciałem startować. Na początku moje nadgarstki były spuchnięte. Myślałem, że leczenie zajmie tydzień czy miesiąc i będzie w porządku. Myliłem się. Niektóre palce nie są na swoich miejscach, mam problem z prostowaniem i zginaniem ich. Coś trzeba z nimi zrobić.

Aż zaczął jeździć na zero

Im było bliżej końca ligowych rozgrywek w Szwecji i Polsce, tym gorsze wyniki osiągał Norweg. - Dziesięć punktów to powinna być jego norma w fazie play-off - mówił prezes Unibaksu Wojciech Stępniewski, którego zespół uznawany był za jednego z faworytów do mistrzowskiego tytułu. Torunianie do finału jednak nie awansowali. Holta nie jeździł dobrze, również narzekano na niego w Szwecji. Po jednym z kolejnych słabych startów zawodnik oznajmił: - Jest coraz gorzej, mam ogromne problemy z nadgarstkami. Muszę zastanowić się, czy dalej jeździć w tym roku. Postaram się zrobić wszystko, by dojechać do końca sezonu.

Żużlowiec zacisnął jednak zęby. Po każdym kolejnym swoim wyścigu okładał nadgarstki lodem. Na niewiele to się zdało w pierwszym meczu toruńskiej drużyny o brązowy medal w Gorzowie. Holta nie zdobył ani jednego punktu, a Unibaks poniósł tak dotkliwą klęskę, że w rewanżu strat już nie odrobił. W spotkaniu na toruńskiej Motoarenie Holta już nie wystartował. Była to jednak nie tyle decyzja zawodnika, co zarządców klubu z Torunia, którzy mieli już dość słabych wyników żużlowca. Holta wystartował jeszcze m.in. w gorzowskim turnieju Grand Prix (też pojechał na zero) i w turnieju o Zlatą Prilbę w Pardubicach. W Czechach niespodziewanie zdobył cenne trofeum. - Jestem szczęśliwy, że to już koniec sezonu - mówił Holta po swoich ostatnich tegorocznych zawodach. - Mogę wrócić do Norwegii i rozwiązać problemy z nadgarstkami. Jestem zmęczony tym bólem, sześć czy siedem miesięcy jazdy z nim, to za dużo. Poddam się operacji tak szybko, jak będzie to możliwe.

Przekona nas dopiero wiosną

Holta wypadł z cyklu Grand Prix, przez co mógł związać się z Falubazem. Paradoksalnie m.in. w efekcie urazów trafił do ekipy mistrzów Polski, gdzie może liczyć na bardzo dobre zarobki. - Jestem przekonany, że gdybym był zdrowy, to mógłbym walczyć o medal w Grand Prix - mówił Holta, ale swoimi zapewnieniami nie przekonał organizatorów cyklu, którzy nie zaproponowali mu miejsca w GP na kolejny sezon. Trafili tam teoretycznie słabsi zawodnicy - Szwed Peter Ljung i Duńczyk Hans Andersen.

Zielonogórskich kibiców dziś z pewnością nie interesuje to, czego zdrowy Holta mógłby dokonać w Grand Prix. Ważne jest, by zawodnik doszedł do zdrowia i w sezonie 2012 jak najczęściej mógł opowiadać coś w stylu: - Widzicie, gdy jestem zdrów, to potrafię wygrywać z najlepszymi na świecie, nie ma na mnie mocnych.

Zaraz po tym, jak Norweg podpisał kontrakt z zielonogórskim klubem, na łamach portalu Falubaz.com zapewniał: - Jestem już po kilku kosmetycznych zabiegach, ale są one bardzo skomplikowane i poprzedzone wieloma badaniami. Takie zabiegi mam dwa razy dziennie i czuję się coraz lepiej. Jeszcze nie jest to sto procent, ale będę w pełni gotowy przed sezonem.

Oby, bo żeby osiągnąć dobre wyniki w Falubazie, to naprawdę trzeba mieć parę w łapach.

RUNE HOLTA

urodzony: 29 sierpnia 1973 r., reprezentant Polski i Norwegii; starty w polskich klubach: Grudziądz (1994), Zielona Góra (1996, 2012), Tarnów (1997-98, 2007), Częstochowa (1999-2000, 2002-05, 2010), Rzeszów (2006), Gorzów (2008-09), Toruń (2011); największe sukcesy: drużynowy mistrz świata w barwach Polski (2005, 2007, 2010), starty w cyklu Grand Prix (2000-05, 2007-11; dwa wygrane turnieje); brązowy (1993) i srebrny medal (1994) indywidualnych mistrzostw świata juniorów; indywidualny mistrz Polski (2003, 2007), drużynowy mistrz Polski (2003).